środa, 12 czerwca 2013

Dziecko Rosemary

Nie lubię horrorów. Bardzo długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki... aż w końcu uległam. Mowa tutaj o "Dziecku Rosemary" - pozycji uważanej za arcydzieło horroru, w dodatku z ponoć świetną ekranizacją, za którą odpowiada Roman Polański (osobiście nie wiem; nie oglądałam i - jeśli film jest taki jak książka - nie zamierzam).
Historia z początku przedstawia się ciekawie: młode małżeństwo - Rosemary i Guy Woodhouse - wprowadza się do kamienicy, której przeszłość nie przedstawia się najlepiej - od kilkunastu lat dzieją się dziwne rzeczy, m.in. dochodziło tam do samobójstw, kanibalizmu i morderstw. Po pewnym czasie do sutereny, w której Rosemary robiła pranie, wchodzi kobieta w jej wieku. Od tej chwili całe idealne życie małżeństwa bardzo się zmienia - zwłaszcza po poznaniu państwa Castevet, sąsiadów, którzy wydają się nazbyt mili.

Potem jest po prostu nudno. Fakt, dobry wstęp, fabuła zaczyna się rozkręcać i... No właśnie - nic. Książka była przewidywalna od początku - zaskoczył mnie jedynie koniec. Również negatywnie; kiedy myślałam, że chociaż na finiszu autor troszkę rozrusza bohaterów, stało się wprost przeciwnie... Totalna załamka. Zbyt dużo opowieści o zakupach i biało-żółtej tapecie,  za mało konkretnej akcji.

Niewiele dobrego powiedzieć mogę o bohaterach. Każdy z nich (podobnie jak fabuła) był przewidywalny - od samego początku wiadomo było, który z nich jest dobry, który zły, kto zginie. Mając na celowniku główną bohaterkę... Rosemary jest bez wątpienia dzieckiem swojej epoki – dziewczyną z małego miasta wychowywaną na żonę. Zna się na wydawaniu przyjęć i dekorowaniu wnętrz, ale nie wie, ile co kosztuje. Nie ma własnego zdania, nie potrafi się sprzeciwić. Jest po prostu naiwna.

Wydaje mi się, że Levin poszedł jednak w inną stronę - miał być horror, a wyszła lekka pokazówka o zaburzeniach psychicznych i sztuce manipulacji. To wyszło mu dobrze, ale to miał być chyba inny gatunek, nieprawdaż? Po prostu autor przedobrzył w tę stronę.

Uważam, że Levin się nie popisał i nie ma się czym zachwycać. Być może bardziej zorientowani w tematyce horroru znaleźli w niej coś dla siebie, jednak ja nie widzę niczego pozytywnego.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka