Nie lubię horrorów. Bardzo długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej
książki... aż w końcu uległam. Mowa tutaj o "Dziecku Rosemary" -
pozycji uważanej za arcydzieło horroru, w dodatku z ponoć świetną ekranizacją,
za którą odpowiada Roman Polański (osobiście nie wiem; nie oglądałam i - jeśli
film jest taki jak książka - nie zamierzam).
Historia z początku przedstawia się ciekawie: młode małżeństwo - Rosemary i
Guy Woodhouse - wprowadza się do kamienicy, której przeszłość nie przedstawia
się najlepiej - od kilkunastu lat dzieją się dziwne rzeczy, m.in. dochodziło
tam do samobójstw, kanibalizmu i morderstw. Po pewnym czasie do sutereny, w
której Rosemary robiła pranie, wchodzi kobieta w jej wieku. Od tej chwili całe
idealne życie małżeństwa bardzo się zmienia - zwłaszcza po poznaniu państwa
Castevet, sąsiadów, którzy wydają się nazbyt mili.
Potem jest po prostu nudno. Fakt, dobry wstęp, fabuła zaczyna się rozkręcać
i... No właśnie - nic. Książka była przewidywalna od początku - zaskoczył mnie
jedynie koniec. Również negatywnie; kiedy myślałam, że chociaż na finiszu autor
troszkę rozrusza bohaterów, stało się wprost przeciwnie... Totalna załamka.
Zbyt dużo opowieści o zakupach i biało-żółtej tapecie, za mało konkretnej
akcji.
Niewiele dobrego powiedzieć mogę o bohaterach. Każdy z nich (podobnie jak
fabuła) był przewidywalny - od samego początku wiadomo było, który z nich jest
dobry, który zły, kto zginie. Mając na celowniku główną bohaterkę... Rosemary
jest bez wątpienia dzieckiem swojej epoki – dziewczyną z małego miasta
wychowywaną na żonę. Zna się na wydawaniu przyjęć i dekorowaniu wnętrz, ale nie
wie, ile co kosztuje. Nie ma własnego zdania, nie potrafi się sprzeciwić. Jest
po prostu naiwna.
Wydaje mi się, że Levin poszedł jednak w inną stronę - miał być horror, a
wyszła lekka pokazówka o zaburzeniach psychicznych i sztuce manipulacji. To
wyszło mu dobrze, ale to miał być chyba inny gatunek, nieprawdaż? Po prostu
autor przedobrzył w tę stronę.
Uważam, że Levin się nie popisał i nie ma się czym zachwycać. Być może
bardziej zorientowani w tematyce horroru znaleźli w niej coś dla siebie, jednak
ja nie widzę niczego pozytywnego.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)