czwartek, 17 października 2013

Carrie

Czy zastanawiałeś/-aś się kiedyś jak to jest, kiedy wszystko jest przeciwko Tobie? Kiedy w domu i w szkole przeżywasz piekło, a chcąc uciec... nie masz dokąd? Ona to właśnie przeżyła, jednakże jeden szczegół odnośnie jej osoby sprawia, że jej historia jest bardziej dramatyczna. 
Zrobiła trudną, niebezpieczną rzecz: zerwała maskę i pokazała światu swoją prawdziwą twarz.

Mowa oczywiście o tytułowej bohaterce debiutanckiego dzieła Stephena King’a  - Carrie White: wyobcowanej, nieśmiałej dziewczynie odrzuconej przez rówieśników. Siły dodaje jej myśl o powrocie do domu, do kochającej matki… Kobiety opętanej religijnym fanatyzmem; Margaret White swoją „miłość” postrzega inaczej – nie mogąc znieść własnego grzechu jakim było urodzenie dziecka, zaczyna od bicia, a kończy zamykając córkę w komórce aby odpokutować grzechy. Nieświadoma niczego dziewczyna tkwi w patologii…

Akcja powieści rozpoczyna się sceną pierwszej menstruacji. Autor ukazał tutaj jedną z lepszych w moim mniemaniu scen w literaturze; obnażone zostają tutaj ludzki prymitywizm i podłość, które w połączeniu ze specyficznym, niepozbawionym wulgaryzmów piórem Kinga stanowią dopełniającą się całość.

Autor posługuje się zrozumiałym i swobodnym językiem, co sprawia, że mimo charakteru książki czyta się ją szybko i z wypiekami na twarzy. Z tego co zauważyłam, wielu Czytelników zdążyło ponarzekać na pojawiające się w utworze wstawki tekstowe imitujące wywiady, fragmenty książek, przesłuchania itp. Osobiście… Nie wiem dlaczego. Sprawia to, że Czytelnik może spojrzeć na sprawę z wielu punktów widzenia – bohaterów, lekarzy, sądu, dziennikarzy… Każdy aspekt pozwala nam dokładać coraz to nowe elementy układanki jakim było życie oraz niesamowita moc, jaką posiadała Carrie.

Poza zaznajamianiem się ze zdolnościami telekinezy, King skupia się również na ukazaniu ludzkiej psychiki. Począwszy od pierwszej, wspomnianej już sceny pojawienia się pierwszej menstruacji, poprzez każdą następną, autor ukazuje gamę ludzkich charakterów, usposobień, czynów i ich motywów. Carrie, zagubionej i nieświadomej nastolatki, która tkwi w patologii; Margaret White, która obwinia córkę za jej własne źle rozumiane grzechy, czy w końcu rówieśnicy głównej bohaterki, którzy dla zabawy, nieświadomi czyhającego niebezpieczeństwa sami dolewali oliwy do ognia gnębiąc Bogu ducha winną dziewczynę… Dzięki wspaniale wykreowanym postaciom wydarzenia są tak prawdziwe, realnie okrutne, wręcz prymitywnie…

Jedynym minusem jest dla mnie zakończenie. O ile cały utwór Kinga trzymał w napięciu, sceny końcowe były bardzo przewidywalne. Na szczęście nie ujmuje to całości – to prawdziwy dreszczowiec.

Losy Carrie są nie tyle straszne, co niekiedy po prostu smutne. Stephen King bez wątpienia daje do myślenia, zaskakując niezwykłym portretem psychologicznym każdego z poznanych bohaterów oraz dawką zjawisk paranormalnych.  Zdecydowanie warto przeczytać tę pozycję.

2 komentarze :

  1. King jak to King potrafi stworzyć klimat, teraz chyba będzie o ile dobrze się orientuje w kinach film na podstawie tej książki? Osobiście boję się dreszczowców, ale może kiedyś film obejrzę, nie sama ;)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, po tej lekturze postanowiłam wgłębić się w twórczość Kinga. Właśnie wczoraj była premiera remake'a "Carrie", mam nadzieję że znajdę czas by zajrzeć do kina... Również nie sama, bo najprawdopodobniej zeszłabym na zawał przy pierwszej straszniejszej scenie ;)

      Pozdrawiam :)

      Usuń

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka