Czy
zastanawiałeś/-aś się kiedyś jak to jest, kiedy wszystko jest przeciwko
Tobie? Kiedy w domu i w szkole przeżywasz piekło, a chcąc uciec... nie masz
dokąd? Ona to właśnie przeżyła, jednakże jeden szczegół odnośnie jej osoby
sprawia, że jej historia jest bardziej dramatyczna.
Zrobiła trudną, niebezpieczną rzecz: zerwała maskę i pokazała światu swoją prawdziwą twarz.
Mowa oczywiście o
tytułowej bohaterce debiutanckiego dzieła Stephena King’a - Carrie White: wyobcowanej, nieśmiałej
dziewczynie odrzuconej przez rówieśników. Siły dodaje jej myśl o powrocie do
domu, do kochającej matki… Kobiety opętanej religijnym fanatyzmem; Margaret
White swoją „miłość” postrzega inaczej – nie mogąc znieść własnego grzechu
jakim było urodzenie dziecka, zaczyna od bicia, a kończy zamykając córkę w
komórce aby odpokutować grzechy. Nieświadoma niczego dziewczyna tkwi w
patologii…
Akcja powieści
rozpoczyna się sceną pierwszej menstruacji. Autor ukazał tutaj jedną z lepszych
w moim mniemaniu scen w literaturze; obnażone zostają tutaj ludzki prymitywizm
i podłość, które w połączeniu ze specyficznym, niepozbawionym wulgaryzmów
piórem Kinga stanowią dopełniającą się całość.
Autor posługuje się
zrozumiałym i swobodnym językiem, co sprawia, że mimo charakteru książki czyta
się ją szybko i z wypiekami na twarzy. Z tego co
zauważyłam, wielu Czytelników zdążyło ponarzekać na pojawiające się w utworze
wstawki tekstowe imitujące wywiady, fragmenty książek, przesłuchania itp.
Osobiście… Nie wiem dlaczego. Sprawia to, że Czytelnik może spojrzeć na sprawę
z wielu punktów widzenia – bohaterów, lekarzy, sądu, dziennikarzy… Każdy aspekt
pozwala nam dokładać coraz to nowe elementy układanki jakim było życie oraz niesamowita
moc, jaką posiadała Carrie.
Poza zaznajamianiem
się ze zdolnościami telekinezy, King skupia się również na ukazaniu ludzkiej
psychiki. Począwszy od pierwszej, wspomnianej już sceny pojawienia się
pierwszej menstruacji, poprzez każdą następną, autor ukazuje gamę ludzkich charakterów,
usposobień, czynów i ich motywów. Carrie, zagubionej i nieświadomej nastolatki,
która tkwi w patologii; Margaret White, która obwinia córkę za jej własne źle
rozumiane grzechy, czy w końcu rówieśnicy głównej bohaterki, którzy dla zabawy,
nieświadomi czyhającego niebezpieczeństwa sami dolewali oliwy do ognia gnębiąc
Bogu ducha winną dziewczynę… Dzięki wspaniale wykreowanym postaciom wydarzenia
są tak prawdziwe, realnie okrutne, wręcz prymitywnie…
Jedynym minusem
jest dla mnie zakończenie. O ile cały utwór Kinga trzymał w napięciu, sceny
końcowe były bardzo przewidywalne. Na szczęście nie ujmuje to całości – to prawdziwy
dreszczowiec.
Losy Carrie są nie
tyle straszne, co niekiedy po prostu smutne. Stephen King bez wątpienia daje do
myślenia, zaskakując niezwykłym portretem psychologicznym każdego z poznanych
bohaterów oraz dawką zjawisk paranormalnych.
Zdecydowanie warto przeczytać tę pozycję.
King jak to King potrafi stworzyć klimat, teraz chyba będzie o ile dobrze się orientuje w kinach film na podstawie tej książki? Osobiście boję się dreszczowców, ale może kiedyś film obejrzę, nie sama ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Zdecydowanie, po tej lekturze postanowiłam wgłębić się w twórczość Kinga. Właśnie wczoraj była premiera remake'a "Carrie", mam nadzieję że znajdę czas by zajrzeć do kina... Również nie sama, bo najprawdopodobniej zeszłabym na zawał przy pierwszej straszniejszej scenie ;)
UsuńPozdrawiam :)