wtorek, 29 października 2013

Chustka

Szczęście to coś do zrobienia, ktoś do kochania i nadzieja na coś.

Ona miała to wszystko; była szczęśliwa, mimo tego co musiała przechodzić. Ja jestem zaś szczęśliwa, ponieważ zostawiła cząstkę siebie, która jest wzorem dla wielu ludzi.

Joanna Sałyga, której blog nazwany Chustką czytało setki internautów, której blog wydany został w wersji książkowej - niestety, już po jej śmierci...



Bardzo ciężko było mi (jest nadal, nie ma co ukrywać) napisać cokolwiek o tej lekturze. Trudne wydaje się być to, że jest to trochę tak jakby oceniało się czyjeś życie, ale to nie to jest prawdziwą trudnością... Chodzi o to, że wszystko wydaje mi się zbyt... banalne. Ponieważ "Chustka" to nie tylko historia walki o życie, o szczęście swoje i bliskich, to nie relacja z etapów umierania, z nauki jak cieszyć się najmniejszymi drobnostkami... To zdecydowanie coś więcej.
Joannie nie można odmówić tego, że w jej pisaniu wszystko było szczere; prozaiczne, ale właśnie to trafiało do ludzi... To, że gotowanie obiadów można połączyć z wyznaniami miłości, a między grzybobraniem i grą w szachy opowiadać o przemijaniu - to było jej życie, które mimo niewyobrażalnego bólu uważała za piękne.

Ten ból - nie oszukujmy się - jest nieodzowną częścią tej lektury. Ból Joanny - fizyczny i psychiczny, związany z nowotworem, walką z chorobą oraz z samą sobą, walką o każdy kolejny dzień, uśmiech dla swoich bliskich, żeby pamiętali ją taką jaka była przed chorobą, ból na myśl, że lada dzień będzie musiała opuścić męża, osierocić swojego małego synka... Porusza fakt, że wszystko co robiła, robiła właśnie dla niego; W oczach kręcą się łzy, kiedy czytamy o tych małych rzeczach, jak grzanie piżamki na kaloryferze, rozmowy jak z dorosłym, czytanie czy odrabianie lekcji. Dla niego mimo choroby i zmęczenia gotowała obiady. Dla niego właśnie pisała, żeby kiedyś mógł to wszystko przeczytać i poznać swoją matkę...

"Chustka" jest książką, którą nie sposób opisać. Wyzwala ogromny ładunek tak skrajnych emocji, że nie sposób przejść obojętnie obok takiej pozycji. Pochłania się ją w całości, całym sobą poszukując siebie, pragnąc tego; chcąc uczyć się żyć tak jak ona - szczerze, prawdziwie, przyjmować to, co się otrzymuje i cieszyć się z tego... Po prostu żyć szczęśliwie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka