piątek, 20 czerwca 2014

Potęga Google'a. Poznaj sekrety Larry'ego i Sergeya.

Założona ok. 300 roku p.n.e. Biblioteka Aleksandryjska była pierwszą pośród najwspanialszych bibliotek w dziejach. W zamiarze jej założyciela, Ptolemeusza I, było zgromadzenie piśmiennego dorobku cywilizacji. Jej istnienie odegrało znaczącą rolę w dziejach świata. Dzisiaj jej odpowiednikiem - jak słusznie zauważył Richard L. Brandt - jest jedna z największych potęg świata oraz wybawienie uczniów i studentów, Google.

W swojej książce, "Potęga Google'a. ..." Autor przedstawia drogę dwóch - jak czytamy - komputerowych geeków, Larry'ego Page'a i Sergeya Brina, do stworzenia i utrzymania jednej z najlepiej zarabiających marek świata, biblioteki światowych zasobów informacji. Czytelnik może ponadto dowiedzieć się o tej firmie dosłownie wszystkiego - od początków powstania, przez kontrowersje, styl pracy, proces rekrutacyjny aż po profil psychologiczny twórcy marki... a to zdecydowanie nie wszystko.

Pozycja ta od czasów Google Story z 2007 roku wydaje się być w moim odczuciu najlepszą na temat jednego z największych światowych potentatów. Brandt pisze bardzo ciekawym językiem jak na lekturę raczej specjalistyczną. Poczyna sobie raczej lekko i beztrosko, rzucając jak z rękawa porównaniami do Biblioteki Aleksandryjskiej czy nawet Drużyny Pierścienia. Zaczęło to jednak budzić moje wątpliwości co do stwierdzenia, jak bardzo rzetelna okaże się ta lektura. Cóż, nie powiem, zaskoczyłam się raczej pozytywnie - w publikacji aż roi się od danych, załączników, cytatów czy fragmentów wywiadów z byłymi i obecnymi pracownikami czy partnerami Google'a. Wszystkie nieznane bądź mało znane do tej pory dla zwykłego Kowalskiego fakty zawarte są w jednym miejscu, i nie potrzeba pytać wujka Google, ażeby się czegoś o nim samym dowiedzieć.
Duży plus dla Brandta należy się za to, że spróbował ułożyć całą obszerną historię firmy we względnie chronologiczną całość, co wg mnie jest niezwykle trudne przy organizmie tak złożonym i dynamicznym jak Google. Wizjonerski i idealistyczny stosunek ojców marki, którzy chcą zmienić ten świat na lepsze, wydaje się być tego najlepszym dowodem.
Najważniejsze, żeby pokazać światu to, co zrobiliśmy. (...) Uważamy, że nasze dzieło ma potencjał, który na zawsze odmieni oblicze świata. ~Sergey Brin
Wydaje mi się jednak, że Autor - choćby bardzo chciał - nie potrafi do końca wytłumaczyć fenomenu Google'a. Albo po prostu uważa to za niemożliwe? Ciężko stwierdzić, choć w rezultacie mamy dobrze podzieloną historię,w której każdy może znaleźć coś dla siebie. 

Jedyny mały minus, do którego mogę się przyczepić, i do którego jak zauważyłam przyczepia się wielu, jest zauważalna w pewnych momentach stronniczość Autora, ujawniająca się najczęściej w momentach opisujących kontrowersyjne decyzje czy trudne chwile firmy. Google się kocha albo nienawidzi, Brandt najwidoczniej lekko popłynął w tę pierwszą stronę. Mam też wrażenie, że skoro zatytułował książkę "Potęga Google'a ..." pisanie o nim w samych superlatywach wydaje się tutaj nieuniknione. Na szczęście Czytelników, Brandt nie popłynął za bardzo i światową markę można postrzegać jako firmę, która jak wiele innych miewa problemy... Po prostu na zdecydowanie większą skalę. 

"Potęga Google'a ..." to dobra książka, bardzo szczegółowa i rzetelna, która nie jest pozbawiona polotu. Zapewnia maksimum informacji, o których żaden przeciętny użytkownik najpopularniejszej wyszukiwarki świata by nie pomyślał. Każdemu, dla kogo Google choć przez moment było czymś więcej niż tylko wyszukiwarką, polecam przeczytanie tej książki. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka