piątek, 28 marca 2014

Chiny od góry do dołu


Ile razy przeglądając w sklepach nowe gadżety czy ubrania, patrząc na metkę, widzieliście słynne "Made in China"? No właśnie.. zapewne nie raz i nie dwa. Jednakże, Chiny to także kultura i ludzie, z którymi przez dwa lata miał okazję przebywać Marek Pindral. 

Autor urodził się na Pomorzu. Zwiedził kilkadziesiąt krajów, na dłużej zatrzymując się w Chinach i Omanie. Mieszka w Poznaniu, gdzie pracuje jako wykładowca języka angielskiego. "Chiny od góry do dołu" są zbiorem opowieści z dwuletniego pobytu autora w Chinach, gdzie pojechał, by nauczać angielskiego na jednej z tamtejszych uczelni. Zderzenie się z tak odmienną od naszej kulturą oraz systemem politycznym jest dla niego nie lada wyzwaniem.

Szczerze? Miałam w związku z tą pozycją oczekiwania, które nie do końca zostały spełnione; mam mieszane uczucia. Zaczynając lekturę "Chin ..." miałam wrażenie, że będzie  to jedna z lepszych pozycji, jakie przeczytam w najbliższym czasie. Los bywa okrutny, trochę się zawiodłam. Książka rozpoczyna się ciekawie. Już od pierwszych stron poznajemy pierwsze ciekawostki o Chinach. Bardzo cieszy mnie fakt, że dowiedziałam się kilku faktów, o których nie miałam pojęcia. Chwała autorowi za to, że przypomniał ciekawostki już znane oraz umożliwiał poznanie nowych, i to z różnych dziedzin życia; począwszy od historii i geografii, przez kuchnię i nauczanie w szkole, na zwyczajach i świętach kończąc.

Z czasem jednak pozycja zaczyna coraz bardziej... nudzić? O ile jest to trafne określenie w tym wypadku. Dlaczego? Sama nie wiem, chociaż kilka przyczyn nasuwa mi się teraz na myśl.
Czytając "Chiny ..." byłam z początku wniebowzięta faktem poznawania i doświadczania z autorem jego przeżyć. Z czasem jednak zaczął w tych przeżyciach panować chaos. Często nie nadążałam za tokiem myślenia autora, który w jednym rozdziale zdążył zmienić temat jakieś 23697 razy, dodatkowo wprowadzając "dygresje" objętości dwóch stron. Serio, miałam chwilami ochotę zamknąć książkę i do niej nie wracać, jednak brnęłam dalej, wbijając sobie do głowy mantrę samego aktora "Bądź otwarty". Tutaj sprawdziła się znakomicie. Co gorsza, nie pomogła mi w tym całkiem dobra narracja i luźne podejście autora do tematu. Coś zatem musiało być mocno nie tak. Największy plus wysokości Chińskiego Muru pozycja ta dostaje zdecydowanie za szatę graficzną oraz za fotografie. Bez nich Czytelnik chyba nie byłby w stanie dobrnąć do końca książki. Ukazują prawdziwe Chiny, których nie sposób wyobrazić sobie w pełni czytając sam suchy tekst.

Chciałabym polecić tą książkę, ponieważ mimo wszystko porusza ciekawy i jakże ciągle nam obcy temat, jakim jest Chińska kultura ze swoją niezwykle bogatą historią i kulturą... Obawiam się jednak, że nie każdy będzie w stanie przebrnąć do końca lektury, zwłaszcza, gdy pojawi się chaos.

Za możliwość recenzji dziękuję pani Karolinie oraz Wydawnictwu Bernardinum


5 komentarzy :

  1. mnie się bardzo podobała ta książka, lubię podróże i bardzo lubię Chiny, więc cos takiego mnie nigdy nie nudzi, lubie taki styl pisania o podróżach, nigdzie nie dopadł mnie też chaos, o którym piszesz po prostu podążałam za Pindralem, który rzeczywiście dał tu bardzo szeroki obraz Chin, bo to strasznie zróżnicowany kraj, nawet w ramach jednego rozdziału. mnie sie bardzo podobało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, Chiny są bardzo zróżnicowane pod wieloma względami. I mimo, że Państwo Środka uwielbiam, to chwilami miałam po prostu wrażenie że autor chciał przekazać wszystko, a w rezultacie troszkę go to przerosło. Mimo wszystko nie ma szans, ażeby tę pozycję skreślić :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Kolejna recenzja, w której czytam, że książka świetnie się zaczyna, a następnie zaczyna nieco nudzić. Tak czy inaczej, na pewno będę chciała ją przeczytać, bo lubię tę serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, seria jest świetna, dlatego nie mogłam sobie odmówić przeczytania "Chin". Nie imałam niestety okazji zapoznać się z innymi recenzjami tej pozycji, ale może rzeczywiście jest coś na rzeczy skoro nie tylko ja tak twierdze? Wszystkim, mimo szczerych chęci, się nie dogodzi :)

      Usuń
  3. Mnie ta ksiązka wciągnęła i tak było do końca, co jest w dużej mierze zasługą języka, którego p. Pindral uzywa, po prostu lekki, gawędziarski. Trzy czy cztery ostatnie rozdziały są juz typowo podróżnicze i rzeczywiście jest w nich wiele różnych rzeczy, ale on je przecież podzielił, jest o wędrówkach sladami chińskiej historii, i o podróżowaniu po wioskach z ich niesamowitym bogactwem (to nie wina autora, ze jest tam taka mieszanka kulturowa, że nawet jednego dnia mozna dostać zawrotu glowy, kto był w Chinach, to wie co mam na mysli), jest też o górach północy itd.itd.itd. Po prostu niezwykle bogata podróż. Dla mnie jedna z lepszych książek podróżniczych, jakie się ostatnio ukazały, bo banały celebrytów już dawno temu sobie odpuściłem. A anegdotki czy dygresje uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka