Co poniektórzy zdążyli już do tego przywyknąć. Inni - niekoniecznie. Kolejni jeszcze o tym nie wiedzą. Linie, które widzisz na zdjęciu wyżej wyznaczają moje domy, wiele domów. Żeby być bardziej precyzyjną - na wielu B-klasowych kartofliskach centralnego Podkarpacia. Spędzam tam niemal każdy weekend podczas rundy. Przebieram się z facetami. Żyję w świecie pełnym testosteronu, przekleństw, potu i... słonecznika (serio, ktoś mi kiedyś wyjaśni ten fenomen?). Za niedługo minie rok od zdania mojego egzaminu sędziowskiego więc nie dziwne, że naszło mnie na trochę prywaty w tym zakresie. Na zdjęciu w nagłówku chciałam wstawić swoje zdjęcie z boiska, ale sorry - na każdym mam minę, którą powinno się przerobić w Photoshopie.
UWAGA! W dalszej części tekstu pojawi się sporo słów typowych dla B-klasowego półświatka. Jeśli ktoś nie lubi, to niech nawet nie czyta dalej.
Zacznijmy od tego złego, bo w końcu lepiej skończyć zawsze na dobrym. Jestem kobietą. To samo w sobie nie jest złe. Jestem kobietą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Trochę gorzej. Ocenia się mnie przez pryzmat tego, że jestem kobietą w świecie zdominowanym przez mężczyzn. O, to to! Tu jest własnie pies pogrzebany. Postrzega się moją pracę ze względu na płeć. Tak, pracę - podkreśliłam to! To nie tylko pasja skoro mi za to płacą (nieważne, że marnie; nie dla hajsu ludzie zostają arbitrami). Nie mówię tutaj od razu o naruszaniu praw człowieka, w żadnym wypadku! Po prostu - przyjeżdżając na teren boiska jestem okazem. Patrzą, komentują, oceniają... Nie zawsze konstruktywnie. Na wstępie się mnie szufladkuje. Przyjeżdżam, wychodzę jedna i obok mnie dwudziestu czterech kipiących testosteronem facetów, z czego tylko dwóch jest po mojej stronie barykady. Świetne proporcje, nie ma co.
![]() |
| Dobra, żeby nie było. Tak, ten osobnik w żółtym, pierwszy z lewej - to ja. Zdjęcie od tzw. dupy strony - wspominałam, że podczas meczów twarz jest jakaś niewymiarowa... (24 sierpnia 2016 r., Rzeszów) |
Reakcje na mój widok bywają różne - najczęściej zależą od tego, czy którejś drużynie sędziuję po raz pierwszy, czy kolejny. W końcu do wszystkiego ponoć idzie się przyzwyczaić. Jeśli posiędziujesz źle, słyszysz, że nie powinnaś zostać wypuszczona z kuchni i powinnaś zapieprzać przy garach. Posędziujesz dobrze - wyjdzie, że nieźle, jak na kobietę.
Osobiście rzadko w moją stronę leciały przykre teksty, ale nie ominęły i mnie. I naprawdę, bywały krzywdzące. No, niecodziennie ktoś wykrzykuje w Twoją stronę teksty typu: Co ty debilko kurwa odpierdalasz? W drugą stronę było!, Sędzia-pizda (bo w końcu do kobiety chuj trochę nie pasuje) czy Módlcie się, żebyście wyjechali! Dlatego też nie każda z nas, babeczek, może to znieść. Trzeba mieć mocną psychikę i za nic w świecie nie rozpłakać się na meczu. W domu już można (bo kto broni?). Serio, nikt o zdrowych zmysłach nie pozwala sobie na takie teksty w swoim kierunku. Seksistowskie żarty, przekleństwa, wyzwiska - spowodowane kontrowersyjnymi akcjami (lub ich brakiem); ot, taki folklor, ale nie każdy zniesie.
Nie zapominajmy też o realiach typowego boiska. Nie ma tam miejsca na specjalne szatnie lub prysznice dla przedstawicielek płci pięknej. Ba, jeżeli takie miejsca w ogóle są to już jest dobrze! Dlatego znowu wracam myślą do tego folkloru, który sprawia, że przebieramy się przy chłopakach. W moim przypadku okazało się to przelaniem czary goryczy w kilku związkach. Bo nikogo nie obchodzi, że sędziowie są wyrozumiali i wychodzą paniom z szatni jeśli one o to poproszą. Pod prysznic też się nie pchają. Szanujmy się, God damn it.
Osobiście rzadko w moją stronę leciały przykre teksty, ale nie ominęły i mnie. I naprawdę, bywały krzywdzące. No, niecodziennie ktoś wykrzykuje w Twoją stronę teksty typu: Co ty debilko kurwa odpierdalasz? W drugą stronę było!, Sędzia-pizda (bo w końcu do kobiety chuj trochę nie pasuje) czy Módlcie się, żebyście wyjechali! Dlatego też nie każda z nas, babeczek, może to znieść. Trzeba mieć mocną psychikę i za nic w świecie nie rozpłakać się na meczu. W domu już można (bo kto broni?). Serio, nikt o zdrowych zmysłach nie pozwala sobie na takie teksty w swoim kierunku. Seksistowskie żarty, przekleństwa, wyzwiska - spowodowane kontrowersyjnymi akcjami (lub ich brakiem); ot, taki folklor, ale nie każdy zniesie.
Nie zapominajmy też o realiach typowego boiska. Nie ma tam miejsca na specjalne szatnie lub prysznice dla przedstawicielek płci pięknej. Ba, jeżeli takie miejsca w ogóle są to już jest dobrze! Dlatego znowu wracam myślą do tego folkloru, który sprawia, że przebieramy się przy chłopakach. W moim przypadku okazało się to przelaniem czary goryczy w kilku związkach. Bo nikogo nie obchodzi, że sędziowie są wyrozumiali i wychodzą paniom z szatni jeśli one o to poproszą. Pod prysznic też się nie pchają. Szanujmy się, God damn it.
Uwielbienie facetów rodzi też podziw kobiet. Najpierw zdziwienie, ale to mało istotny szczegół. Mimo, że zewsząd padają stwierdzenia, że na pewno sędziuję po to, by gapić się na męskie tyłki. No cóż, nie mam innego wyjścia, taka robota. Nie, żebym miała coś przeciwko, ale jednak podczas meczu są trochę ważniejsze rzeczy.
![]() |
| Żeby nie było - kobiety też grają i robią to na coraz lepszym poziomie! Co prawda wolę dalej sędziować facetom, ale każdej grającej babce należy się wielki szacun! (5 czerwca 2016 r., Boguchwała) |
Zapomniałam też o najważnieszym - przynajmniej dla mnie. Nie ma nudy! Co weekend jeździsz w inne miejsca, poznajesz nowych ludzi. Zdarza się, że na ostatnią chwilę zgarniają Cię na mecz. Niemal na każdym jest pewna dawka adrenaliny - czasem większa, czasem mniejsza. Jest - to najważniejsze. Biega się przez te półtorej godziny i nawet nie wiecie, jaka to ulga jak się skończy... Nie, no. To bieganie samo w sobie też jest fajne. Mimo skupienia ten wysiłek sprawia, że zapominasz o całym świecie. Można więc stwierdzić że pocenie się i (opcjonalnie) tarzanie się w błocie mają funkcję terapeutyczną. Przy okazji dbamy o linię!
Ważne jest to, aby zdać sobie sprawę z jednego - jeśli wczytacie się w ten tekst zrozumiecie, że każda zaleta może stać się wadą i odwrotnie. Nie ma reguły; pewne zachowania różnych środowisk zawsze są dla nas dobre bądź złe. To, co dla mnie będzie zaletą, dla kogoś innego niekoniecznie nią będzie. Czy naprawdę jest tak źle jak mogłoby się wydawać? Nie, skądże! Ale nie będę owijać w bawełnę, że nie każda dziewczyna się do tego nadaje. Głównie psychicznie, bo kondycję można wyrobić trochę łatwiej (sama jako sportowiec z serii "do dupy" mogę potwierdzić, że można dać radę). Ale warto spróbować. Choćby na chwilę przeżyć taką przygodę. I nikt nie zarzuci, że nie wiesz, co to spalony!





super wpis :-)
OdpowiedzUsuńDzięki! ;)
UsuńCudnie mi się czytało. Gratuluję pasji i życze wytrwałości na boisku. Mam.
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Pasja przyszła z czasem; nie sądziłam, że dam radę zwłaszcza, że dużo osób we mnie nie wierzyło. Teraz aż się buzia cieszy, kiedy gratulują wytrwałości :)
Usuń