niedziela, 24 kwietnia 2016

Siedem nie-grzechów głównych


Czas trochę się przed Wami otworzyć. Nikt nie jest wolny od uzależnień, rytuałów, tylko nam logicznych nawyków czy po prostu dziwnych zachowań. Ja też. Zwłaszcza te książkowe i okołoksiążkowe nie są mi obce. Mam swoje dziwactwa, które nie do końca są dla mnie logiczne, ale bez nich przecież nie byłabym sobą. Nie wiem czy można nazwać je moimi grzechami głównymi, ale też jest ich siedem. Poczynając od tych najczęściej spotykanych nie tylko u mnie, a kończąc na tych, które zauważyłam do tej pory wyłącznie u siebie.


1. Przychodząc do kogoś, zawsze szukam książek

Coś, z czym zmierzyć musi się każdy, kto zaprasza do domu osobę lubiącą czytać. W tym wypadku - mnie. Kiedy do kogoś przychodzę - nieważne czy po raz pierwszy czy osiemdziesiąty - moje oczy zamieniają się w parę czujników wypatrujących półek, delikatnie inwigilujących to, co się na nich znajduje. Oczywiście zdarza się też, że przeprowadzam wywiad środowiskowy z właścicielem owego cudnego znaleziska. Nie oszukujmy się. Przecież każdy wie, że dom bez książek wydaje się pusty. I tego stanowiska będę się trzymać rękami, nogami, zębami i czym tam się jeszcze da. Kiedy nie widzę u kogoś choć jednej półki z papierowymi cudeńkami, mam najzwyczajniej w świecie uczucie pustki, układanki bez ważnego elementu, czy jakoś tak... Dobrze jest poznać człowieka po tym, co czyta (ewentualnie po tym, czy w ogóle czyta). To samo, analogicznie, tyczy się na przykład sytuacji, kiedy na mieście widzę kogoś zatopionego w lekturze w jakimkolwiek miejscu tej planety. No nie da się nie spojrzeć! I wiem, że macie tak samo, nawet nie mówcie mi, że jest inaczej!

2. Wącham nowe książki


"Cześć, jestem Anita i nałogowo wącham książki". Tak powinnam się chyba czasami przedstawiać. Zapewne nie jestem w tym odosobniona, co bardzo mnie cieszy. Nie ma nic piękniejszego, niż księgarnia z mnóstwem pachnących, papierowych cudeniek. Zauważyłam też, że wolę wąchać nowe książki od starych. Ponoć różnią się one składem chemicznym, ale najzwyczajniej w świecie się na tym nie znam. Po prostu cudnie pachną! Może właśnie dlatego nie powinnam odwiedzać galerii handlowych? Często zamiast kupić potrzebnych butów, spodni,czy czegokolwiek innego, kończy się na książce. No, ale przynajmniej jest co wąchać, czytać i podziwiać. I tego będę się trzymać!


3. Niemal zawsze mam przy sobie książkę.

Jedynym wyjątkiem jest zazwyczaj wyjście do knajpy z przyjaciółmi, ale i tam zdarzyło mi się nie raz i nie dwa wejść z książką w torebce. Nigdy nie wiadomo w końcu kiedy znajdzie się chwila na czytanie. Okienko, nudny wykład, podróż do domu czy na mecz. Mając podobną jak ja przypadłość, która nazywa się najzwyczajniej w świecie "brak czasu", próbuję gospodarować tyle chwil ile mogę, żeby pochłonąć choćby kila stron. I o ile niespecjalnie lubię takie czytanie w kratkę (bo gdzie tu czuć przyjemność z czytania, jak zaraz trzeba kończyć), często jest to jedyna możliwość żeby w ogóle to robić.

4. Dobry mecz zawsze obejrzę. Najlepiej z książką.

Chodzi tutaj nie mniej, nie więcej o to, kiedy najlepiej mi się czyta. I o ile lubuję się w spokojnych porankach, wieczorach czy południach z kawą i dobrą książką, to duże skupienie w czytaniu, pisaniu tekstów na bloga i wpadaniu na wszelkie pomysły osiągam podczas oglądania meczów piłki nożnej. I za cholerę nie mogę tego zrozumieć. Co lepsze, nie uważam, że jest to ze szkodą dla podzielności mojej uwagi - dużo wynoszę z oglądanych spotkań, a i z pożytkiem dla rozwoju kulturowego. Nie zapominam również o tym, że przy meczach najlepiej pije się piwo, które - jak już wiadomo - lubię popijać zarówno do meczów, jak i do książek. Ten nawyk może to trochę dziwić zważywszy na wszechogarniający hałas zazwyczaj dobiegający z murawy, ale - przyznam szczerze - nie za bardzo mnie on obchodzi. Może już po prostu do niego przywykłam.


5.  Kiedy kupuję komuś książkę, zazwyczaj piszę dedykację. 

Co ważniejsze, najczęściej główną rolę odgrywa w nim cytat z danej książki. Owszem, zdarza mi się również nic nie pisać. Ale to chyba tylko z braku czasu. Zawsze uważałam, że jeśli chcę dać komuś książkę to z dwóch zasadniczych powodów: albo ktoś chciał ją mieć, albo ja chcę żeby ktoś ją miał. W obu przypadkach, zwłaszcza w drugim, normalnym wydaje mi się fakt, że chciałabym, żeby dana książka coś wniosła do czyjegoś żywota, postrzegania świata, pewnych sytuacji albo odnosi się do wspólnych relacji. No, od tego są właśnie cytaty. Z danej książki, bo wiadomo wtedy dlaczego ktoś otrzymuje właśnie tę, a nie inną. I nigdy nie są one przypadkowe.


6. Ładny stosik

Nie mam najmniejszego pojęcia, skąd to się u mnie wzięło. Zawsze, ilekroć kupię bądź dostanę jakąś  nową, książkową perełkę, musi ona chwile odstać. Coś jak inicjacja przed oficjalnym postawieniem na półkę. Tym oto sposobem na moim biurku raz na jakiś czas tworzy się uroczy stosik, niczym ten, jaki Maka Paka układa z kamieni w Dobranocnym ogrodzie. Jedyna różnica jest zapewne taka, że mój stosik ładnie pachnie. Największe stężenie obecności tych stert datuję na wrzesień ze względu na sezon urodzinowy. Przyznaję się - stosik książek otrzymanych na dwudzieste urodziny przeleżał niemal do Bożego Narodzenia. I to tylko dlatego, że taki był mój kaprys. Cóż mogę rzec... Pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

7. Zawsze, kiedy jestem w księgarni i kupuję książkę, muszę kupić też zakładkę. 

Po prostu muszę. Nie panuję nad tym. To jeden z objawów mojej słabej silnej woli, która sprawia, że ilekroć podchodzę do kasy i widzę zakładki to koniecznie muszę jedną mieć. Nawet jeśli niespecjalnie mi się podobają. Dziwnym trafem ciągle mam ich mało i znikają w niewyjaśnionych okolicznościach... Gdzie się podziewają? Jak z tym żyć? Nie, nie jest to zachęta, żeby iść kupić książkę. Wcale nie.

***

Na dobrą sprawę, są to akurat takie przyzwyczajenia, z którymi nie mam najmniejszego zamiaru walczyć. A jak jest z Wami, też macie swoje małe rytuały?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka