środa, 27 stycznia 2016

Złe psy. W imię zasad


Kim w oczach społeczeństwa są policjanci? Oficerami, śledczymi, typkami stojącymi z suszarką przy drodze czy wlepiającymi mandaty za picie w miejscu publicznym? Przedstawicielami władzy? Na pewno możemy powiedzieć o nich wiele, zdania o ich pracy też są podzielone. Nie pomaga też zachowany w pamięci wielu obraz służb mundurowych rodem z PRL-u. Praca w Policji nie zawsze jest taka, jak wszyscy myślą. Zwłaszcza, kiedy w grę wchodzą nie suszenie i pokazywanie lizaków na drodze, ale poważne przestępstwa - zorganizowane grupy przestępcze, wymuszenia, haracze i zabójstwa.  Ale czy ktoś zastanawiał się, jak teraz wygląda Policja? Z czym musi się mierzyć?

Odpowiedź na te pytania próbuje w Złych psach. ... odnaleźć Patryk Vega – zakładam, że jedna z nielicznych osób, która zdobyła zaufanie policjantów. Wniknął on w jej struktury i obserwował ich pracę, kiedy zbierał materiały do swoich filmów czy seriali. A oni mówili mu o wszystkim. Szczerze, czasem aż do bólu.
Vega z tytułowymi psami rozmawia  o wielu sprawach: o pracy  - przestępcach, prowadzonych sprawach; ale też o tym wszystkim, co się z nią wiąże, a niewielu to dostrzega – zagrożeniu życia, korupcji, niesprawiedliwości, konfliktach z przełożonymi, uzależnieniach czy problemach w domu. Brzmi dołująco? Tak w istocie jest. Dla nas to abstrakcja, dla nich – codzienność. 


Ukazano tu kawał trudnego i bezwzględnego życia policjantów z różnych wydziałów. Na pierwszy plan (w końcu nawet patrząc na okładkę można dojść do takiego wniosku) wysuwa się Sławek Opala - pierwowzór Despera z Pitbulla, który w 2014 r. popełnił samobójstwo; targnął się na własne życie wtedy,  gdy odebrano mu godność policjanta,  ,,psa" – jak o sobie mówił. Kiedy odebrano mu to, co było sensem jego życia. Wszystkich łączy więcej, niż można by się spodziewać. Każdy z operacyjnych bez zająknięcia stwierdziłby, że wszystko, co robią, robią w końcu w imię zasad. A granica jest cienka…


Czytając tę książkę można łatwo dostrzec diametralną różnicę między tym, czym karmią nas hollywoodzkie produkcje o tematyce kryminalnej a rzeczywistością. Ba, nawet od naszego wyobrażenia o polskiej Policji rzeczywistość jest odmienna! Człowiek siedzi sobie i czyta z coraz większym niedowierzaniem wymalowanym na twarzy, kiedy wydaje się, że policjant - ten pies - o samobójstwach wśród swoich kolegów mówi z takim spokojem, jakby przeżył już niejedno takie wydarzenie.

Z racji premiery nowego „Pitbulla”, dużo o Vedze się mówi. W jednym z ostatnich wywiadów (całość do przeczytania tutaj) powiedział też co nieco Andrzej Grabowski:

(...) on przecież nie skończył szkoły filmowej. Obejrzał za to pewnie wszystkie filmy, jakie zostały nakręcone i przeczytał wszystkie książki na ich temat. Był tak fantastycznie przygotowany i wiedział, czego chce, że potem zrozumiałem, dlaczego ten jego "Pitbull" był inny od wszystkiego, co wcześniej nakręcono. Patryk nie zwracał po prostu uwagi na pewne zasady (…). A on robił swoje, przez co przekroczył pewne granice, których wcześniej się nie przekraczało. (…) Nie stara się reżyserować lepiej od innych, dlatego reżyseruje tak dobrze.
I  o ile nie piszę teraz o jednej z kinowych premier tego miesiąca, to ten opis Patryka Vegi mogę bez cienia wątpliwości przenieść na tę literacką część jego twórczości. Nie trzyma się on jakichś ram, nie zastanawia się, czy czegoś nie napisać, o coś nie zapytać. Może to dlatego, że z bohaterami książki zna się kilkanaście lat i ciężko byłoby bez tego zdobyć ich zaufanie? Sam też - w jednym z wywiadów - stwierdził, że on tylko z tymi policjantami pogadał i to oni powinni być traktowani jako autorzy tej książki. Ona tylko jest podpisana jego nazwiskiem. I połowicznie nie idzie się z tym nie zgodzić - na każde pytanie Vegi otrzymujemy wiele głosów odpowiedzi. To sprawia, że na dany problem możemy patrzeć z punktu widzenia nie jednego, a kilku funkcjonariuszy. Lepiej, chwilami (które przeważały) miałam wrażenie, że po prostu siedzę sobie z takimi operacyjnymi w knajpie przy piwie i słucham, co chwilę myśląc "O cholera...".



A może to jest właśnie magia Złych psów. O ile mogę stwierdzić coś takiego na temat książki, która cechuje się taką surowością, realizmem, pełno w niej przekleństw, zbrodni - już od samego początku. Ale to w końcu opowieść Psów o Psach. I ujawniają czarno na białym jak jest, a co nie każdy widzi. Dlatego z całego serca polecam; kawał dobrej, mocnej roboty!


- Myślisz, że Sławek Opala byłby zadowolony z twojej książki, która jest chyba hołdem dla niego? - To było pierwsze pytanie, zanim usiadłem do roboty: czy on by się z tej książki ucieszył? I odpowiedziałem sobie, że tak.~ Z wywiadu z Patrykiem Vegą

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka