Kim w oczach społeczeństwa są policjanci? Oficerami,
śledczymi, typkami stojącymi z suszarką przy
drodze czy wlepiającymi mandaty za picie w miejscu publicznym? Przedstawicielami władzy? Na pewno możemy powiedzieć o nich wiele, zdania o ich
pracy też są podzielone. Nie pomaga też zachowany w pamięci wielu obraz służb
mundurowych rodem z PRL-u. Praca w
Policji nie zawsze jest taka, jak wszyscy myślą. Zwłaszcza, kiedy w grę wchodzą
nie suszenie i pokazywanie lizaków na drodze, ale poważne
przestępstwa - zorganizowane grupy przestępcze, wymuszenia, haracze i
zabójstwa. Ale czy ktoś zastanawiał się,
jak teraz wygląda Policja? Z czym musi się mierzyć?
Odpowiedź na te pytania próbuje w Złych psach. ... odnaleźć Patryk Vega –
zakładam, że jedna z nielicznych osób, która zdobyła zaufanie policjantów. Wniknął
on w jej struktury i obserwował ich pracę, kiedy zbierał materiały do swoich
filmów czy seriali. A oni mówili mu o wszystkim. Szczerze, czasem aż do bólu.
Vega z tytułowymi psami rozmawia o wielu sprawach: o pracy - przestępcach, prowadzonych sprawach; ale też
o tym wszystkim, co się z nią wiąże, a niewielu to dostrzega – zagrożeniu życia,
korupcji, niesprawiedliwości, konfliktach z przełożonymi, uzależnieniach czy
problemach w domu. Brzmi dołująco? Tak w
istocie jest. Dla nas to abstrakcja, dla nich – codzienność.
Ukazano tu kawał trudnego
i bezwzględnego życia policjantów z różnych wydziałów. Na pierwszy plan (w końcu
nawet patrząc na okładkę można dojść do takiego wniosku) wysuwa się Sławek Opala - pierwowzór Despera z Pitbulla, który w 2014 r. popełnił
samobójstwo; targnął się na własne życie wtedy, gdy odebrano mu godność policjanta, ,,psa" – jak o sobie mówił. Kiedy
odebrano mu to, co było sensem jego życia. Wszystkich łączy więcej, niż można
by się spodziewać. Każdy z operacyjnych bez zająknięcia stwierdziłby, że wszystko, co robią, robią w końcu w imię zasad.
A granica jest cienka…
Czytając tę książkę można łatwo dostrzec diametralną różnicę
między tym, czym karmią nas hollywoodzkie produkcje o tematyce kryminalnej a rzeczywistością.
Ba, nawet od naszego wyobrażenia o polskiej Policji rzeczywistość jest odmienna!
Człowiek siedzi sobie i czyta z coraz większym niedowierzaniem wymalowanym na
twarzy, kiedy wydaje się, że policjant - ten pies - o samobójstwach wśród swoich kolegów
mówi z takim spokojem, jakby przeżył już niejedno takie wydarzenie.
Z racji premiery nowego „Pitbulla”, dużo o Vedze się mówi. W
jednym z ostatnich wywiadów (całość do przeczytania tutaj) powiedział też co nieco Andrzej Grabowski:
(...) on przecież nie skończył szkoły filmowej. Obejrzał za to pewnie wszystkie filmy, jakie zostały nakręcone i przeczytał wszystkie książki na ich temat. Był tak fantastycznie przygotowany i wiedział, czego chce, że potem zrozumiałem, dlaczego ten jego "Pitbull" był inny od wszystkiego, co wcześniej nakręcono. Patryk nie zwracał po prostu uwagi na pewne zasady (…). A on robił swoje, przez co przekroczył pewne granice, których wcześniej się nie przekraczało. (…) Nie stara się reżyserować lepiej od innych, dlatego reżyseruje tak dobrze.
A może to jest właśnie magia Złych psów. O ile mogę stwierdzić coś takiego na temat książki, która cechuje się taką surowością, realizmem, pełno w niej przekleństw, zbrodni - już od samego początku. Ale to w końcu opowieść Psów o Psach. I ujawniają czarno na białym jak jest, a co nie każdy widzi. Dlatego z całego serca polecam; kawał dobrej, mocnej roboty!
- Myślisz, że Sławek Opala byłby zadowolony z twojej książki, która jest chyba hołdem dla niego? - To było pierwsze pytanie, zanim usiadłem do roboty: czy on by się z tej książki ucieszył? I odpowiedziałem sobie, że tak.~ Z wywiadu z Patrykiem Vegą
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)