Pamiętam jak wczoraj momenty mojego dzieciństwa, kiedy to często oglądałam z mamą Wideotekę dorosłego człowieka. Duet Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka napawał mnie od tego momentu wielką radością, a teraz również sentymentem. Z Wideoteką... przebrnęłam całe moje dzieciństwo otoczona wspaniałą muzyką z lat młodości mojej rodzicielki, a nawet rodzicielki mojej rodzicielki. Cóż, niewątpliwie ukształtowało to w jakiś sposób mój dzisiejszy gust muzyczny.
Maria Szabłowska i Krzysztof Szewczyk. Połączyła ich muzyka. Zaczynali w radio, później wylądowali w telewizji i dzięki nim pokolenia Polaków mogły zdobywać wiedzę o nowinkach muzycznych, artystach, utworach z pomocą prowadzonych przez ten duet Wideoteki dorosłego człowieka, Studio Lato, Stare, nowe i najnowsze czy innych.
Ludzkie gadanie… to rozmowa - rzeka
pomiędzy tą dwójką mylnie postrzeganą przez wielu jako małżeństwo. Wspominają złoty dla muzyki wiek XX. Dla tej
polskiej, ale i zagranicznej. W końcu, Szabłowska i Szewczyk byli czynnymi
świadkami rewolucji w naszym kraju. Mieli okazję poznać wielu ludzi, którzy
zmienili polską scenę muzyczną. Wspominają swoje życie zarówno zawodowe, jak i prywatne. Czasy dzieciństwa, w którym muzyka była odskocznią od codziennych trosk i źródłem rozrywki, młodość a później swój rozwój i drogę kariery w środkach masowego przekazu. Festiwale, koncerty, spotkania ze znaczącymi ludźmi - to wszystkie miało kiedyś inną wartość i możemy w łatwy, przyjemny sposób się o tym dowiedzieć. Z dozą humoru, ale też nieskrywanym sentymentem.
W książce możemy przeczytać wiele anegdot z ich życia,
zabawnych scen z udziałem gwiazd takich jak Maryla Rodowicz czy Wojciech
Młynarski. Ba, pojawił się tam nawet legendarny zespół The Animals! Szczegółów
oczywiście zdradzać nie zamierzam, pozostawię to do indywidualnego zagłębienia
się w lekturę. Niemniej, to ciekawe uczucie poznać środowisko gwiazd z zupełnie
innej strony, tej bardziej ludzkiej, nie tak odległej od codziennego życia; od
kuchni zagłębić się w cały ten „szołbiznesowy” światek. Rynek muzyczny w drugiej połowie XX wieku oczami Autorów jest zupełnie inny niż ten, który obecnie możemy oglądać. Są różnice, ale też podobieństwa - znajomości, układy, pieniądze. Cóż, pewne rzeczy się nie zmieniają...
Bardzo dobrym uzupełnieniem książki są zdjęcia z prywatnych
archiwów Autorów. W końcu, czymże są wspomnienia bez spoglądania na nie. Stare fotografie zawsze wzbudzają we mnie
ciepłe uczucia i mam wrażenie, że wprowadziły mnie w opowiadane
historie. Dodatkową gratką dla Czytelnika mogą być wywiady Marii Szabłowskiej z ówczesnymi gwiazdami, legendami muzyki zamieszczone w Ludzkim gadaniu... . Dzięki tej książce przypomniałam sobie wiele kawałków, jak również nuciłam sobie te, których zdarza mi się słuchać na co dzień. Choćby ten:
Dla mnie, najlepszą rekomendacją do przeczytania tej książki są wzruszenie i wybuchy śmiechu mojej mamy podczas zagłębiania się w lekturze Ludzkiego gadania...

To prawda, rewelacyjna pozycja. Czyta się świetnie. Uwielbiam muzykę lat 60,70,80 a z tym duetem mogłam się właśnie tam przenieść. Wzruszałam się i śmiałam na zmianę - ( to ja jestem tą
OdpowiedzUsuńrodzicielką ) :)
Polecam
I bardzo lubię piosenki pana Wojtka Młynarskiego. Mama.
OdpowiedzUsuń