Tego wpisu miało właściwie nie być. Nie wiem jeszcze czy będzie długi, czy zajmie kilka zdań, może się rozkręcę... Czytam właśnie Listy na wyczerpanym papierze Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. Z radia sączą się jakieś ballady, starsze przeplatane nowszymi. I bardzo dziwne uczucie mnie ogarnia. Trochę tajemnicze, intymne. Jakbym w tę całą historię zapisaną wchodziła z buciorami, jednak stojąc gdzieś z boku. Mimo wszystko, będąc w niej całą sobą...
I zaczęłam się zastanawiać co takiego ciągnie mnie do listów. Bo to w końcu literaturę epistolarną zdarza mi się ubóstwiać najczęściej... Cierpienia Młodego Wertera, 188 dni i nocy, teraz Listy na wyczerpanym papierze... Listy. Czasem nawet elektroniczne, jak w przypadku duetu Janusza Leona Wiśniewskiego i Małgorzaty Domagalik. Ale listy. Co takiego w nich jest, cholera, że mnie do nich ciągnie? Od wielu lat sobie to pytanie zadawałam. A teraz wiem, że to magia. Ten szczególny jej rodzaj; taki, który pozwala się w kimś zatopić, poczuć do głębi. Odpowiedź banalna, ale jakże dzisiaj zapomniana...
Żyjemy w XXI wieku. Pisanie odręcznych listów nie jest już popularne. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ludzi, których znam, którzy jeszcze popełniają taki proceder; trochę ludzi znam. A szkoda. Sama korzystam przecież z osiągnięć techniki, jakimi są Internet, e-maile czy choćby SMS-y. Listy też zdarza mi się pisać. W końcu, jedno drugiemu się nie równa. I nigdy się nie zrówna.
Kiedyś już sam moment pisania listu był jakimś każdemu tylko znanym "czymś". Zawsze czymś, zawsze miało znaczenie. Pisane przy biurku w środku nocy, podczas zachodu słońca, w kawiarni, parku, knajpie, pracy... Bez względu na miejsce. W skrawku wolnej chwili lub podczas dłużącego się niemiłosiernie dnia. W pośpiechu lub na spokojnie. Na kawałku kartki wyrwanej z zeszytu, serwetce, papierze listowym, zdjęciu czy pocztówce... Trzeba było tylko czegoś do pisania, i uczuć, które chciało się przelać. Albo i nie, choć to wbrew pozorom nie było takie łatwe...
Na listy się czekało. Czasem dni, czasem tygodnie; bywało różnie. Ale ludzie czekali. Zniecierpliwieni i spragnieni tych kilku słów lub ogroma zapisanych kartek. Bo były dla nich ważne. A kiedy je już dostali, trzymali jak skarby; przewiązane sznurkiem czy wstążką, schowane w szufladzie, pudełku... Otwierali je i do nich wracali. I nie zdziwiłabym się , gdyby starsze pokolenie dalej tak robiło. Otwierało i wracało, chcąc przywrócić tę garstkę wspomnień, dla których kiedyś żyli. Widzieć kogoś, kto wzrusza się na widok starego listu, to - uwierzcie mi - jeden z najbardziej wzruszających mnie momentów jakie dane mi było przeżyć. I mam nadzieję przeżywać go jeszcze nie raz, i nie dwa... Tak swoją drogą, to nie zapominajmy o tym, że rodzaj ludzki z natury jest po prostu egoistyczny. Każdy przecież lubi, kiedy coś jest tylko dla niego. Takie są właśnie te zapisane kartki - tylko dla nas, przeznaczone dla najgłębszych zakamarków naszych emocji. Ale, właśnie, same listy... To na nich powinniśmy się skupić w szczególności. Bo wbrew pozorom są kopalnią ludzkich przeżyć. Pal sześć słowa. Oczywiście, ważne, bez wątpienia. Mogą być różne, bardziej wzniosłe lub mniej; zdania zawiłe lub proste. Równoważniki. Słowa zapisane na kartkach (czy czymkolwiek innym) to nic innego jak komunikaty werbalne. I pozwolę tu sobie zacytować samą siebie, wykorzystując moją pracę zaliczeniową o komunikacji niewerbalnej (a co, trochę naukowo polecę, w końcu mogę):
Komunikaty niewerbalne informują o podstawowych stanach emocjonalnych, intencjach, oczekiwaniach wobec rozmówcy, pozycji społecznej, pochodzeniu, wykształceniu, samoocenie, cechach temperamentu itd. Nadawane są i odbierane najczęściej na poziomie nieświadomym, jednak mogą być również nadawane i odbierane świadomie. W procesie porozumiewania się sygnały niewerbalne wywierają na rozmówców pięciokrotnie większy wpływ niż używane przez nich słowa. W sytuacji niezgodności obu rodzajów komunikatów, te o charakterze werbalnym uznawane są za nieprawdziwe.
...każdy list jak gdyby przeświecał tym, co w nim jest wewnątrz, tak jak na twarzy prostego człowieka odbija się treść serca.~ K. Makuszyński


Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)