piątek, 29 listopada 2013

Zabawka Boga


Nie jestem fanką książek historycznych; sensacyjnych - wręcz przeciwnie, dlatego nie wahałam się ani chwili, gdy do recenzji zaproponowano mi tą pozycję, połączenie tych dwóch gatunków w powieści o tematyce zgoła religijnej wydało mi się co najmniej intrygujące. Bardzo się cieszę, że się nie zawiodłam.
Autor dostaje list od dawnego przyjaciela, zakonnika z Etiopii, który trafił na ślad pamiątki sprzed dwóch tysięcy lat. Odnalezienie jej – ze względu na pierwszego właściciela – byłoby światową sensacją. Mnich prosi przyjaciela o podjęcie poszukiwań. Autor jedzie do klasztoru św. Katarzyny na Synaju, gdzie odbiera kopertę z wierszem-szyfrem. Wynika z niego, że musi przebyć trasę z Jerozolimy do Efezu. Czyni to, ale dowiaduje się niewiele. Dopiero kolejne podróże, wizyty w klasztorach Prowansji i w kościołach Lalibeli w Etiopii stwarzają mu szansę na odnalezienie historycznego skarbu. Czy ją wykorzysta?
Autor książki, Tadeusz Biedzki, był mi do tej pory nieznany. Owszem, zasłyszałam gdzieś czasem jego nazwisko, lecz nie wgłębiałam się by poznać jego osobę bliżej, czego szczerze mówiąc żałuję. Od dwudziestu lat podróżuje z żoną po świecie; nie znajdziemy jednak ich pięknych zdjęć z kurortów na portalach społecznościowych. Fascynuje ich Trzeci Świat. Może dlatego ta książka wydaje się taka prawdziwa...?

"Zabawka Boga" intryguje, ciekawi mnie z kilku powodów. Przede wszystkim gatunku. Powieść sensacyjno-historyczna oparta na faktach; Ostatnio rzadko widuję takiego typu pozycje. Może po prostu źle szukam? Inną sprawą jest, że autor odwalił kawał dobrej roboty łącząc wszystkie elementy - to niesamowite połączenie faktów i fikcji. Chwilami zapominałam wręcz, że to powieść jedynie oparta na faktach autentycznych.

Książka nie ma porywającej fabuły, ale coś sprawia, że chce się ją czytać, wiedzieć, co stanie się dalej. Podzielona została na kilka części. Mamy okazję znaleźć się w XXI wieku razem z Andrzejem, w I w. n.e. z Jefraimem, z Rajmundem na przełomie XII i XIII w., by chwilę potem znów trafić do czasów nam współczesnych z Frumencjuszem. Historia się dopełnia, a tytułowa zabawka jest klamrą spinającą wszystkie te okresy. Tutaj muszę zaznaczyć jeszcze jedną kwestię. Religijność. Nie chodzi mi o to, że książka opiera się na faktach religijnych, lecz o fakt, że już początek tego dobrego czytadła skłania do refleksji każdego chrześcijanina...
Chrześcijaństwo współczesne nie jest chrześcijaństwem Jezusa.
Wrócę jednak do meritum...
Motyw podróży jest w tej powieści bardzo istotny. Dla Czytelnika bardzo wielką pomocą okażą się zdjęcia oraz grafiki czy mapy załączone do książki. Skłaniają do większej aktywności, do wyobrażenia sobie tych miejsc, nie tylko czytania o nich. Co więcej, same zdjęcia wspaniale komponują się z oprawą graficzną, o której, nie mam pojęcia czemu, zapomniałam wspomnieć wcześniej. Dzięki niej bardzo dobrze czyta się tą powieść, jest przyjemna również dla oka.
Jedyną, delikatną wadą jest dla mnie zakończenie. Owszem, jest dobre, ale może wciągnięta w historię spodziewałam się czegoś innego.

Książkę polecam każdemu, bez względu na to, jaki gatunek literacki lubi najbardziej. Mam nadzieję, że nie tylko ja znajdę w niej coś dla siebie.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję pani Karolinie oraz Wydawnictwu Bernardinum

2 komentarze :

  1. mnie ona bardzo się podobała, ale utwierdziłam się w przekonaniu, że książki podróżnicze to nie do końca moja bajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku jest inaczej - utwierdziłam się w przekonaniu, że ciężko znaleźć książkę historyczną w sam raz dla mnie :) Z podróżniczymi jest łatwiej.

      Usuń

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka