Czy zastanawiało Was kiedyś, dlaczego lekarze doradzają pacjentom
myślenie np. o rzeczach, które zrobią gdy już wyzdrowieją? Jak wiele zależy
właśnie od naszego nastawienia, a ile od faktycznej interwencji lekarzy?
Na te i inne pytania odpowiedzi dostarcza dr David Hamilton, specjalizujący się
w chemii medycznej i biologicznej. Zrobił też doktorat z chemii organicznej.
Mimo, że od 1995 roku pracuje w środowisku farmaceutycznym, miał okazję
sprawdzić się w roli trenera i menadżera jednej z brytyjskich drużyn
sportowych.
W swojej książce "Wszystko zaczyna się od myśli. ..." autor wyjaśnia,
jak na nasze samopoczucie i zdrowie
wpływa pozytywne myślenie. Opisuje również działanie naszego organizmu,
skupiając się głównie na pracy mózgu. Dzięki tej publikacji dowiemy się też co
robić, by pomóc naszemu zdrowiu oraz by zmienić swoje życie na lepsze.
Miałam bardzo wiele oczekiwań w związku z tą książką. Szczerze mówiąc, trochę
się zawiodłam.
Na początku przejdę jednak do plusów. Jestem bardzo pozytywnie
zaskoczona pracą wydawnictwa. Dobrze zrobione, błyszczące okładki przyciągające
wzrok Czytelnika mogą być prawdziwą chlubą na półce każdego z nich. Ponadto
zaletą jest bez wątpienia czytelna czcionka oraz ozdoby w tekście. Książka jest
bardzo przejrzysta i dzięki temu czyta się ją przyjemniej.
Teraz jednak czas przejść do minusów, których było trochę
więcej.
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na język. Wydaje mi się, iż chwilami
autor zapomina, że pisze dla przeciętnego Czytelnika. Schemat jest mniej więcej
podobny: na początku rozdziału jesteśmy przyjemnie wprowadzani w nowe
zagadnienie, język jest przystępny i przyjemny, a kilka linijek dalej występuje
sytuacja - czytam, czytam, próbuję zrozumieć co napisał autor, czytam jeszcze raz,
żeby upewnić się co napisał autor i czy dobrze zrozumiałam tłumacząc sobie
"z polskiego na nasze", a raczej "z naukowego na nasze". Na
jednej czy dwóch stronach dr Hamilton serwuje nam całą partię nieznanych słów.
Sprawia to, że czas czytania znacznie się wydłuża.
Mieszane uczucia wzbudziły we mnie przykłady opisywane w tekście.
Bardzo ucieszyłam się, gdy w rozdziałach czytałam o badaniach, które
przeprowadzano i o ich wynikach. Jednakże, gdy w każdym rozdziale takich
przykładów było kilka czy kilkanaście, zaczynało mnie to
zwyczajnie nudzić. Myślę, że gdyby zastąpić niektóre z nich chociażby
większą ilością wniosków, "Wszystko zaczyna się od myśli. ..." byłoby
lepszym czytadłem.
Mam również zastrzeżenia... To trochę nieodpowiednie wyrażenie; nie
jestem przekonana co do momentu, gdy autor posiłkuje się cytatami z Biblii, by... no właśnie. Bez
wnikania w szczegóły - nie wydaje mi się to ani dobrym, ani sensownym pomysłem,
ale może autor myślał inaczej.
Brakowało mi też ułatwiającej odbiór takiego typu książek grafiki
- rysunków czy wykresów. Czytanie poradnika byłoby wtedy bez wątpienia
przyjemniejsze.
Jeśli nie boicie się zbyt naukowego języka, ta książka jest dla
Was. Jednakże przeciętnemu Czytelnikowi bym jej nie poleciła. Mimo, iż tematyka
jest bardzo interesująca, język zniechęca do podjęcia próby przeczytania
takiej pozycji.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii
Czy zastanawiało Was kiedyś, dlaczego lekarze doradzają pacjentom
myślenie np. o rzeczach, które zrobią gdy już wyzdrowieją? Jak wiele zależy
właśnie od naszego nastawienia, a ile od faktycznej interwencji lekarzy?
Na te i inne pytania odpowiedzi dostarcza dr David Hamilton, specjalizujący się w chemii medycznej i biologicznej. Zrobił też doktorat z chemii organicznej. Mimo, że od 1995 roku pracuje w środowisku farmaceutycznym, miał okazję sprawdzić się w roli trenera i menadżera jednej z brytyjskich drużyn sportowych.
W swojej książce "Wszystko zaczyna się od myśli. ..." autor wyjaśnia,
jak na nasze samopoczucie i zdrowie
wpływa pozytywne myślenie. Opisuje również działanie naszego organizmu,
skupiając się głównie na pracy mózgu. Dzięki tej publikacji dowiemy się też co
robić, by pomóc naszemu zdrowiu oraz by zmienić swoje życie na lepsze.
Miałam bardzo wiele oczekiwań w związku z tą książką. Szczerze mówiąc, trochę
się zawiodłam.
Na początku przejdę jednak do plusów. Jestem bardzo pozytywnie
zaskoczona pracą wydawnictwa. Dobrze zrobione, błyszczące okładki przyciągające
wzrok Czytelnika mogą być prawdziwą chlubą na półce każdego z nich. Ponadto
zaletą jest bez wątpienia czytelna czcionka oraz ozdoby w tekście. Książka jest
bardzo przejrzysta i dzięki temu czyta się ją przyjemniej.
Teraz jednak czas przejść do minusów, których było trochę
więcej.
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na język. Wydaje mi się, iż chwilami autor zapomina, że pisze dla przeciętnego Czytelnika. Schemat jest mniej więcej podobny: na początku rozdziału jesteśmy przyjemnie wprowadzani w nowe zagadnienie, język jest przystępny i przyjemny, a kilka linijek dalej występuje sytuacja - czytam, czytam, próbuję zrozumieć co napisał autor, czytam jeszcze raz, żeby upewnić się co napisał autor i czy dobrze zrozumiałam tłumacząc sobie "z polskiego na nasze", a raczej "z naukowego na nasze". Na jednej czy dwóch stronach dr Hamilton serwuje nam całą partię nieznanych słów. Sprawia to, że czas czytania znacznie się wydłuża.
Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na język. Wydaje mi się, iż chwilami autor zapomina, że pisze dla przeciętnego Czytelnika. Schemat jest mniej więcej podobny: na początku rozdziału jesteśmy przyjemnie wprowadzani w nowe zagadnienie, język jest przystępny i przyjemny, a kilka linijek dalej występuje sytuacja - czytam, czytam, próbuję zrozumieć co napisał autor, czytam jeszcze raz, żeby upewnić się co napisał autor i czy dobrze zrozumiałam tłumacząc sobie "z polskiego na nasze", a raczej "z naukowego na nasze". Na jednej czy dwóch stronach dr Hamilton serwuje nam całą partię nieznanych słów. Sprawia to, że czas czytania znacznie się wydłuża.
Mieszane uczucia wzbudziły we mnie przykłady opisywane w tekście.
Bardzo ucieszyłam się, gdy w rozdziałach czytałam o badaniach, które
przeprowadzano i o ich wynikach. Jednakże, gdy w każdym rozdziale takich
przykładów było kilka czy kilkanaście, zaczynało mnie to
zwyczajnie nudzić. Myślę, że gdyby zastąpić niektóre z nich chociażby
większą ilością wniosków, "Wszystko zaczyna się od myśli. ..." byłoby
lepszym czytadłem.
Mam również zastrzeżenia... To trochę nieodpowiednie wyrażenie; nie
jestem przekonana co do momentu, gdy autor posiłkuje się cytatami z Biblii, by... no właśnie. Bez
wnikania w szczegóły - nie wydaje mi się to ani dobrym, ani sensownym pomysłem,
ale może autor myślał inaczej.
Brakowało mi też ułatwiającej odbiór takiego typu książek grafiki
- rysunków czy wykresów. Czytanie poradnika byłoby wtedy bez wątpienia
przyjemniejsze.
Jeśli nie boicie się zbyt naukowego języka, ta książka jest dla
Was. Jednakże przeciętnemu Czytelnikowi bym jej nie poleciła. Mimo, iż tematyka
jest bardzo interesująca, język zniechęca do podjęcia próby przeczytania
takiej pozycji.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)