wtorek, 7 maja 2013

Kwiat Pustyni. Z namiotu nomadów do Nowego Jorku

Korzystając z jednodniowego chorobowego postanowiłam sięgnąć po rozpoczętą jakiś czas temu pozycję Waris Dirie. Szczerze mówiąc, jestem zła  na siebie, że pozwoliłam jej leżeć na mojej półce bez celu tak długo.


O "Kwiecie Pustyni" dowiedziałam się przez Internet.; wcześniej kojarzyłam jedynie film. Po przeczytaniu recenzji postanowiłam, że kiedyś sięgnę po tę pozycję. Fakt, trochę to zajęło, ale lepiej późno niż wcale.

 Książka opowiada o młodej Waris, której imię znaczy w języku nomadów "Kwiat Pustyni". Autorka dzieli się z czytelnikami swoimi dramatycznymi przeżyciami związanymi z obrzezaniem. Wielu z nas może uważać, że w dzisiejszym, "cywilizowanym" świecie nie ma miejsca na takie okrucieństwo. Należy jeszcze dodać, że następuje ono w brutalnych okolicznościach. Bez znieczulenia, małe dzieci cięte są ostrymi kamieniami, starymi, zakrwawionymi brzytwami lub kawałkami szkła. Potem znachorka zszywa wszystko używając igieł roślin, a następnie "pacjentkę" zostawia się na kilka dni samą na środku pustyni. Ktoś mógłby zapytać: Po co to wszystko? Proste:  nie jest to żaden obrzęd religijny - w niektórych krajach kobiety nadal traktowane są jak przedmioty,  są sprzedawane za miskę ryżu lub wielbłądy, a nowy pan młody chce mieć pewność, że jego małżonka jest stuprocentowo "świeża".

 Bohaterka pochodzi z Somalii, gdzie takie praktyki są na porządku dziennym, podobnie jak w ponad dwudziestu innych krajach Afryki.  Jednak niestety, rozprzestrzenia się to też, na inne, cywilizowane kraje. Oczywiście, spora część dziewczynek umiera po takim "zabiegu". Większość przez zakażenie, złe zszycie rany, a niektóre po prostu nie wytrzymują bólu.

Warto zwrócić również uwagę na podtytuł: " Z namiotu Nomadów do Nowego Jorku". Waris udowodniła,  że wszystkie bariery można przełamać. Pomimo wielu trudności, udało jej się wyjechać i rozpocząć normalne życie. Została modelką, a sława dała jej siłę, by opowiadać światu o okrucieństwie, jakiego doznała i do przeciwdziałania mu

Książka ta udowadnia prawdę znaną, lecz często ostatnio zapominaną: to życie pisze najokrutniejsze historie. Nawet osoba z największą wyobraźnią, nie jest w stanie zawrzeć tyle bólu w swoim dziele co osoba, która przeżyła coś naprawdę. Oczywiście pragnę gorąco zachęcić wszystkich do przeczytania, a sama już jestem w trakcie czytania "Córki Nomadów".

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka