Książka ta wydana została po raz pierwszy w 1947 roku; dziś jest jedną z czołowych pozycji dotyczących holocaustu. Primo Levi, chemik i pisarz, Żyd włoskiego pochodzenia, do Oświęcimia w marcu 1944 roku razem z innymi partyzantami. Bohater próbuje odnaleźć się w rzeczywistości pełnej głodu, podstępu, rygoru i śmierci, w rzeczywistości KL Auschwitz III - Monowitz. Przenosimy się w przeszłość do szarego obozu, w którym panuje tylko jedna zasada: temu, kto ma, będzie dane; temu, kto nie ma, będzie odebrane.
Jeśli chodzi o tematykę wojenną, to jest mi ona całkowicie odległa. Jest jednak w tej książce coś, co mnie wciągnęło. Autor opisuje swoje wspomnienia z obozu. Szlachetny w moich oczach wydał się fakt, że nie oceniał i nikogo nie oskarżał. Miał wiele powodów, jednak tego nie zrobił. Książka służyła zaś za formę wewnętrznego wyzwolenia.
(...) nie wystarczająca znajomość przyszłości, co w jednym wypadku nazywa się nadzieją, w innym - niepewnością jutra." Wbrew pozorom, opisywane dni - niby takie same, a jednak tak różne... Z zapartym tchem śledziłam co się stanie, przyswajałam terminy, zwroty, zachowania i przemyślenia Levi'ego. Bardzo poruszyła mnie determinacja. "(...) będziemy musieli znaleźć siłę w samych sobie, aby poza imieniem pozostało jeszcze coś z nas takich, jakimi byliśmy.Ta niezwykła książka mnie urzekła - być może ze względu na fakty, drastyczność większości z nich czy też emocje, które wywołuje. Jedno jest pewne: powinniśmy pamiętać,
(...) ile potrzeba było w Oświęcimiu odwagi człowiekowi, aby pozostał człowiekiem.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz
Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)