czwartek, 15 września 2016

Pokonaj siebie. Stań się wielki


Czytając życiorysy wielkich ludzi odkryłem, że ich pierwszym zwycięstwem było pokonanie samego siebie.

Jeżeli można powiedzieć, że siłę charakteru człowieka wylicza czy ocenia się na podstawie porażek i złych momentów, ten człowiek górowałby pewnie nad wszystkimi. Wszystko to, co robimy, co nas dotyka i porusza sprawia, że stajemy się tacy, a nie inni. Sytuacja zmienia się jednak, kiedy oczy Europy zwrócone są właśnie na nas. Wszyscy chcą wiedzieć wszystko i konsekwentnie tego nie dostają. Aż do teraz. Kuba Błaszczykowski w rozmowie z Małgorzatą Domagalik pokazuje swoją twarz, którą mało kto ma szansę poznać.

Małgorzatę Domagalik cenię sobie od czasu, kiedy pierwszy raz wpadła mi w ręce jej książka z Januszem Leonem Wiśniewskim, 188 dni i nocy. Imponujący jest sposób, w jaki zyskuje sobie zaufanie swoich rozmówców oraz to, jak rozmawia z mężczyznami. Zwłaszcza to. Niemniej, kiedy dowiedziałam się, że pisze książkę z Jakubem Błaszczykowskim o Jakubie Błaszczykowskim byłam lekko zdezorientowana. "Cholera, jak to tak? Przecież ta kobita to ze sportem ma pewnie tyle wspólnego co ja z matematyką!" - to jedna z wielu podobnych myśli, jakie miałam w głowie. Mimo, iż z książki z panem Wiśniewskim pamiętam, że futbolówkę to pani Małgorzata lubi. Trochę mnie to uspokoiło. Stałam się ciekawa, i ciekawość tę mogłam w końcu zaspokoić (tak, w tym miejscu dziękuję wtajemniczonym, że dostałam tę książkę w urodzinowym prezencie). Wszyscy, którzy spodziewają się czystych statystyk, sensacji rodem z czołowych nagłówków, będą najzwyczajniej w świecie rozczarowani. To nie jest klasyczna książka o piłkarzu. 

Teraz mamy wrzesień 2016 roku. Jakub Błaszczykowski w momencie wydania książki grał w BVB. Los tak chciał, że zahaczył o włoską Fiorentinę (na zasadzie rocznego wypożyczenia), żeby teraz na nowo zabłysnąć na niemieckiej scenie futbolowej - tym razem w VfL Wolfsburg. Polscy kibice niedawno na nowo pokochali go podczas EURO 2016. To tak tylko dla formalności; papier wiele zniesie, ale wydruku się nie cofnie. Poza piłką? Żona, dwie córki, dość liczna rodzina, Kubatura... Tyle wiedziałam przed przeczytaniem tej książki. No, jeszcze to, że słucha rapu (opłacało się podczas EURO oglądać kanał Łączy nas piłka na YT). Dlaczego tak jest?

Otóż Kuba Błaszczykowski swoją prywatność chroni. I jakoś niespecjalnie mu się dziwię. Co więcej - rozumiem i podziwiam. Bo w dzisiejszym świecie jest o to ciężko, zwłaszcza, kiedy jest się osobaą publiczną. Dlatego ta (auto)biografia jest ciekawa. Nie pokazuje wyliczeń i statystyk. Pokazuje Jakuba Błaszczykowskiego - piłkarza, Kubę - brata, Małego - kumpla z boiska czy podwórka i Kubusia - ukochanego syna i wnuka. To są te twarze, których nie pokazuje się każdemu. A przynajmniej do tej pory nie robił tego sam Błaszczykowski. 

Pani Domagalik - mam takie wrażenie - dużo wysiłku włożyła w to, żeby stworzyć tę książkę. Wiadomo, nie bez znaczenia jest także sama osoba pana Jakuba. Jednakże, Domagalik chcąc poznać historię Kuby, musiała uzyskać jego zaufanie. A to nie jest coś, co zdobywa się na ładne oczka. Wystarczy popatrzeć na tego człowieka. Jego charakter, siła, upór i historia wyrysowane są w spojrzeniu. Odwaliła kawał dobrej dziennikarskiej roboty rozmawiając z rodziną, przyjaciółmi Kuby, a także z jego kolegami z drużyny czy trenerami. Na pewne rzeczy dobrze jest popatrzeć z dystansu. Nawet na swoją własną osobę. Bliskich Kuba dobiera sobie ostrożnie i być w tym gronie to - mam wrażenie - nie lada wyróżnienie. Historia i osoba Błaszczykowskiego opowiedziane ich oczami sprawiły, że kilka razy łezka w oku mi się zakręciła. Bo - nie oszukujmy się - nie miał życia łatwego. Ani on, ani jego bliscy. Dlatego tym bardziej gdynym podziwu jest fakt, że w tym momencie swojego życia jest tu, gdzie jest. I że wszystko zawdzięcza swojemu uporowi i determinacji. Temu, że powtarzał "ja będę grał w piłkę" i mocno w to wierzył. Nie liczyło się nic innego. O tym i innych aspektach życia jednego z najbardziej znanych kadrowiczów przeczytacie z pewnością w Autobiografii. Dzięki temu konstrukcja książki jest taka interesująca. Nie ma suchych faktów. Z każdego wydarzenia czy etapu w życiu piłkarza przeplatają się relacje kilkuosób oraz - co oczywiste - rozmowy z samym Kubą. To one najlepiej oddają jego osobę. Chociaż chwilami czułam się zamotana chronologią i datami przeprowadzanych wywiadów, to po jakimś czasie przestało mi to przeszkadzać. Chłonęłam wszystko jak leci. Dostałam dużą dawkę emocji, nostalgii, wspomnień... Chwilami się wzruszałam, czasem bylo mi najzwyczajniej w świecie smutno. Innym razem uśmiechałam się pod nosem, żeby zaraz chcieć znowu ryczeć. Ja wiem, że jestem emocjonalna. Naprawdę, wiem.  Ale, cholera - nie aż tak! To po prostu wina tej książki; ładunek emocjonalny ma spory. A, no i zdjęcia Kuby ma, i nie tylko jego. Także pooglądać też sobie można!

Słowa Harry'ego Trumana, które przytoczyłam na samym początku tego tekstu, idealnie oddają to kim jest Kuba Błaszczykowski. Ten Kuba, który pokonuje siebie na każdym treningu. Ten, który zwalcza kontuzje. Ten, który walczy o normalność w wypełnionym przepychem i nadęciem świecie. Który pokonuje swoje lęki i bariery. Może być wielkim piłkarzem; sukcesów, ale i porażek nikt mu nie odbierze. Mimo tego co przeszedł, a może dzięki temu - jest przede wszystkim wspaniałym mężem, ojcem, bratem, przyjacielem. I to właśnie ze względu na to można go nazywać wielkim człowiekiem.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka