poniedziałek, 20 lipca 2015

Wielcy nieprzeczytani


Jakiś czas temu przeglądając stronę internetową Polityki natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł z 2011 roku o arcydziełach literatury, które mimo wszystko się omija (gdybyście nie mieli okazji czytać - kliknijcie tutaj). Ostatnio pojawia się też od groma rankingów i zestawień typu "100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią" czy "10 książek, bez przeczytania których Twoje życie nie ma sensu".



Zaczęłam się sama zastanawiać, czy są książki, których nie przeczytałam i tego żałuję. Owszem, są, i co więcej - jest ich dość sporo. Inna sprawa, gdybym nie żałowała (ten wątek rozwinę może kiedy indziej), ale cóż... Mimo iż wiem, że prędzej czy później po te lektury w życiu sięgnę, póki co muszę zaliczyć je w poczet "wielkich nieprzeczytanych". Także zapraszam na zapoznanie się z moją prywatną ścianą płaczu.

1) Ania z Zielonego Wzgórza, Lucy Maud Montgomery

 Moja zmora od czasów podstawówki. Ilekroć rozmawiam z kimś i mówię, że nie przeczytałam książki o przygodach Ani to obserwuję minę typu "szok i niedowierzanie". No cóż poradzę na to, że moja polonistka nie była zbyt rozgarnięta i nie zdążyliśmy w ogóle dość z programem do "Ani...". Później były inne lektury, inne zajęcia i szybko uleciało z głowy, że była w ogóle taka książka. Wszyscy zawsze rozpływają się z zachwytem nad przygodami rudowłosej dziewczynki a ja siedzę cicho i nie potrafię nic na jej temat powiedzieć poza tym, że była ruda i była z Zielonych Wzgórz. Zapewne to właśnie dlatego dzieło Lucy Montgomery zawsze znajduje się u mnie w czołówce jeśli chodzi o książki nieprzeczytane.


2) Trylogia, Henryk Sienkiewicz

Kolejny koszmar, tym razem gimnazjalny. Pamiętam, kiedy miałam przeczytać Krzyżaków i przebrnęłam przez nich z bardzo, przeogromnie wielkim trudem. Byłam z siebie dumna, a wielkie tomiszcze straszy do dziś na półce w moim pokoju na pamiątkę tego wiekopomnego wydarzenia. Kiedy zaś przyszło do Trylogii, po prostu odpadłam. Nie dałam rady przeczytać choćby połowy Ogniem i mieczem, o Panu Wołodyjowskim nie wspominając. Mój mózg siadał po przeczytaniu kilku stron. Ponoć do pewnych książek trzeba dojrzeć - może kiedyś przyjdzie czas i na takie wybryki z mojej strony. Niemniej, dzięki Trylogii właśnie nabyłam przydatną w czasie szkolnej edukacji zdolność konwersowania z polonistką o książkach, których nie przeczytałam, Także przynajmniej za to panu Sienkiewiczowi bardzo dziękuję. :)

3) Anna Karenina, Lew Tołstoj

Dobra, czas zostawić szkołę i skupić się na tym co generalnie mnie ostatnio kręci - klasyka literatury światowej. Nie oszukujmy się, dzieło Tołstoja do tych właśnie należy, pojawia się niemal w każdym wspomnianym przeze mnie zestawieniu. Wszystko wzięło się stąd, że kilka lat temu zdarzyło mi się popełnić oglądanie Ostatniej piosenki, gdzie bohaterka grana przez Miley czytała sobie Annę Kareninę. Anitka się wciągnęła i postanowiła sobie, iż tę książkę przeczyta. Zawsze kiedy miałam czas na czytanie Tołstoja musiało wypaść coś innego. Every single fuckin' time... No cóż, przynajmniej wiem, że chcę to dzieło poznać i zrobię to, nieważne jak. Tylko jeszcze trochę będę musiała z tym poczekać. W przyrodzie ponoć nic nie ginie, na szczęście.

4) Saga Wiedźmin, Andrzej Sapkowski

Swego czasu czytałam bardzo dużo fantasy. Naprawdę spore ilości. Szybko przestałam, bo żadna książka nie równała się z moim nieprzejednanym Mistrzem Tolkienem (później stwierdziłam, że na drugie miejsce wskoczy Martin po sadze Pieśń Lodu i Ognia). Co więcej, większość z nich nie była wg mnie nawet dobra - ot, mdłe, ckliwe historyjki bez większego sensu czy przekazu. Po opiniach moich kolegów doszłam do jednego wniosku - konkurenta mogę szukać tylko i wyłącznie na moim rodzimym, polskim podwórku. Kompendium Sapkowskiego użyłam w mojej pracy maturalnej, a dalej nie mogę zabrać się za Wiedźmina. Na szczęście postanowiłam sobie, że pewnego dnia wszystkie części staną dumnie na mojej półce. I niech tak się stanie!

5) Śniadanie u Tiffany'ego, Truman Capote



Jako wielka fanka filmu z Audrey Hepburn w roli głównej, nieznajomość książki Trumana Capote uważam za prawdziwy grzech i profanację tak wspaniałej historii. Ilekroć z moją przyjaciółką oglądamy Śniadanie... naprzemiennie z Dumą i uprzedzeniem obiecuję sobie, że znajdę i przeczytam, choćby nie wiem co. Niestety, jeszcze nie znalazłam, a czasu też ostatnio jak na lekarstwo...
Może muszę obejrzeć ten film jeszcze tak, no powiedzmy, jedenaście razy żeby książka wpadła w moje ręce. Nie wiadomo. Ważne, że wpadnie.



Przeczytać wszystkiego się nie da - to fakt. Tak samo jest z tymi tutaj - nie mam pojęcia, czy dane mi będzie po nie sięgnąć, ale nigdy nie należy mówić "nigdy". A jak jest z Wami, macie taką swoją ścianę płaczu? :)

10 komentarzy :

  1. Czytałam jedynie serię Ani, ale już bardzo dawno temu. Uwielbiałam ją, muszę sobie koniecznie przypomnieć! Pozostałych książek nie czytałam jak również ,,Mistrza i Małgorzaty" czy ,,Hobbita" co wszystkich dziwi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie fakt, że już kilka osób niezaznajomionych z "Hobbitem" poznałam, też pewnie byłabym zdziwiona. To ten syndrom Tolkiena ;)
      "Mistrz i Małgorzata" też pewnie zaliczyłyby się do mojej ściany płaczu, ale czekają właśnie w kolejce do przeczytania, mogłam z czystym sercem pominąć.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Tak, "Ania z Zielonego Wzgórza", nie wyobrażam sobie życia bez tej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja wyobrażałam sobie życie bez niej do tej pory. Coraz częściej jednak zaczynam odczuwać, że czas nadrobić szkolne zaległości :)

      Usuń
  3. Wszystko rozumiem, ale naprawdę nie czytałaś Ani? Ja rozumiem "Potop", ale to już nie jest normalne. :p Nie sądziłam, że istnieją dziewczynki, które jej nie czytały. Gdybym miała zrobić podobną listę, pewnie byłaby długa. Mogłyby na nią trafić całe gatunki literackie. Na przykład nigdy nie czytałam fantastyki. Jeszcze do niedawna chwaliłam się też, że nigdy nie czytałam kryminału. Przełamałam się w tym roku, ale fanką i tak raczej nie zostanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha no tak, coraz częściej ostatnimi czasy dochodzę do wniosku, że jestem specjalnym przypadkiem ;) Na szczęście, pisanie tego tekstu skłoniło mnie do naprawienia swoich błędów dzieciństwa... No, przynajmniej tego jednego związanego z "Anią..." :) Choć nie powiem, bycie wyjątkiem jest w jakiś sposób interesujące.
      Co do kryminałów, to w stu procentach podzielam Twoją opinię, sama często mam z nimi problem. Na szczęście jest tyle innych gatunków i książek, że można śmiało przebierać i końca widać nie będzie... :)

      Usuń
  4. Przyznaję się do nieprzeczytania Trylogii Sienkiewicza. Jestem na tyle bezczelna, że nawet nie mam zamiaru się za to brać :) Pewnie jeszcze by się coś znalazło, ale póki co staram się na bieżąco realizować swoją listę na LC. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Trylogią mam największy kłopot w całym tym zestawieniu. Nie tylko ze względu na rozmiary, ale i na gatunek; generalnie historia nigdy nie była moją dziedziną, że tak to ujmę. Ale kiedyś się zepnę w sobie i przeczytam :D
      Również pozdrawiam.

      Usuń
  5. No, cóż "Trylogię" przeczytałam w 4 klasie podstawówki, "Ania z Zielonego Wzgórza" to też tak jak "Hobbit" lektura dla podstawówki. "Anna Karenina" jest klasyką. Tołstoj to mistrz opisu psychologicznego postaci.Wirtuoz we wnikaniu w zakamarki duszy kobiecej. Tego nie zrozumiesz brak Ci empatii. "Śniadanie u Tiffany`go" polecam. Dodałabym "Wojnę i pokój" Tołstoja ta książka może wiele nauczyć

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli mowa "wiedźminie"... Sądzę, że warto się zabrać za lekturę sagi. Przede wszystkim charakter postaci, dialogi i kunszt Sapkowskiego wywierają niesamowite wrażenie na czytelniku. Sam pamiętam, jak z obojętnością rozpocząłem czytać pierwszy tom. Ostatni kończyłem z uczuciem smutku i pustki, miejąc świadomość, iż jest to koniec. Rozmawiając kiedyś z przyjacielem, dowiedziałem się, że "te książki" są tak fascynujące, iż jeden tom można przeczytać w jeden dzień. Ta opinia mnie zachęciła i sądzę, że się nie mylił - wartka akcja, przejmujące historie, a PRZEDE WSZYSTKIM Geralt, jego ujmujący oschły, aczkolwiek inteligentny i sarkastyczny sposób pojmowania rzeczywistości, sprawia, że trzeba. Po prostu trzeba :).

    Fantasy fantasy nie równe. Owszem Tolkien jest wielki alee, aleee
    Chciałbym się dowiedzieć, czy mialaś do czynienia z Pratchettem? Jeśli tak, to nie było pytania - aleee, aleeeeee jeśli nie, to sądzę, że jest to pozycja obowiązkowa na tej liście. Jeżeli zdanie typu: "Czytasz wszystkie tomy z bananem na gębie" jest w stanie zaciekawić "Światem dysku", to więcej niż P O L E C A M. Ewentualnie, zawsze mogę dorzucić jakieś superlatywy i inne pozytywne epitety, które skłonią do zapoznania się z twórczością kolejnego Mistrza ;).

    OdpowiedzUsuń

Cześć, witam Cię w moim małym pieprzniku! Chętnie poznam Twoje zdanie na różne tematy; skargi, wnioski i konstruktywne raklamacje również. Zapraszam do komentowania, będzie mi bardzo miło! ;)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka