Dzisiaj dużo mówi się o Indiach, głównie ze względu na tamtejszy styl życia - brak poszanowania praw człowieka, praw kobiet. Jest to problem z którym bardzo ciężko sobie poradzić, głównie ze względu na tradycje i religię. Ciągle panuje przekonanie o tym, że ojcowie, mężowie czy bracia są nad kobietami, co prowadzi do wielu aktów przemocy; mężczyźni czują się bezkarni. Są jednak osoby, które za wszelką cenę próbują przeciwdziałać tym zjawiskom. Jedną z nich jest Sampat Pal - założycielka Gulabi Gang...
Pięćdziesięcioletnia kobieta, której znakiem rozpoznawczym są twarde rysy i przenikliwe spojrzenie. Biorąc do ręki lathi, bambusowy kij służący za broń, wzbudza w ludziach wielki respekt. Mimo, iż oficjalnej władzy nie sprawuje, to właśnie do niej, a nie do rządzących przychodzą ludzie. To Sampat i kobiety w różowym sari dzierżące lathi mają władzę w indyjskim stanie Uttar Pradeś.
Policja i urzędnicy są skorumpowani, dlatego czasem bierzemy prawo w swoje ręce. Nie jesteśmy grupą przestępczą.Walczymy o sprawiedliwość.
Książka ta jest niezwykła, poruszyła mnie. Dotyka trudnych, lecz bardzo aktualnych tematów. Jest świadectwem nie tylko tego, co dzieje się w Indiach, jak działają tamtejsze służby i władze - pokazuje bohaterstwo zwykłych ludzi, którzy w końcu zaczynają mieć odwagę by powiedzieć "dość". Dzięki odważnej Sampat Indie zyskały grupę 8 razy liczniejszą niż Al-Kaida, która próbuje przywrócić w państwie sprawiedliwość.
Owszem, mogę mówić, że nie do końca podszedł mi język, którego autorka użyła, ponieważ był dla mnie chwilami zbyt prosty i surowy. Z drugiej jednak strony... Może to jest właśnie urok tego reportażu? Może chodzi właśnie o to, aby nie warsztat pisarski był tutaj najważniejszy? Brakowało mi również fotografii - mam wrażenie, że byłyby wspaniałym dopełnieniem historii, zobrazowałyby również dokładniej całą sytuację tym, którzy tego świata nie znają i ciężej im go sobie wyobrazić. Niemniej jednak, jestem pełna podziwu dla wszystkich tych kobiet, które w imieniu milionów nie boją się walczyć o prawo i szacunek, które odważyły się przeciwstawić męskiej dominacji w Indiach.
"Gang różowego sari" to reportaż o Indiach, o kulturze, społeczeństwie i trudnej walce z władzą, policją i religią. Książkę jest świetną lekturą; ponadto niejako zmusza nad do zatrzymania się i zastanowienia nad tym, o czym na co dzień zapominamy. Polecam każdemu, komu nie są obojętne losy kobiet na świecie oraz wszystkim tym, którzy zainteresowani są tym pięknym - lecz jakże brutalnym - krajem, jakim są Indie.

muszę przeczytać, pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńNie czytałam jeszcze żadnego reportażu o Indiach, więc z chęcią zajrzę. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMiałam okazję przeczytać "Lalki w ogniu" to fascynujący reportaż o Indiach. Kraj pełen kontrastów, niesamowite bogactwo zderza się z nędzą, kult czystości w wyznawanej religii nie ma przełożenia na stan miast. Przykładów można by mnożyć. Intryguje i przeraża zarazem.
OdpowiedzUsuńNawiązując jeszcze do obecnych informacji napływających z Indii (przede wszystkim o gwałtach), to niestety również kwestia większego dostępu do pornografii. Zawsze łatwiej potępić jeden akt niż zrozumieć całość.
To kolejna książka, którą bardzo chciałabym przeczytać. Piękna i przyciągająca okładka, chwytliwy tytuł - choć to zapewne nie zasługa autorki.
Pozdrawiam serdecznie. :)
Szczerze mówiąc nie słyszałam o "Lalkach o ogniu". Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się zdobyć tą pozycję. Rzeczywiście, Indie wydają mi się krajem wielu sprzeczności, i to chyba dzięki temu jest to miejsce intrygujące.
UsuńPozdrawiam :)