Dni 23-26 października 2014 w moim kalendarzu na czerwono z mnóstwem wykrzykników zaznaczone były już od końca czerwca. Nie wiedziałam jak, nie wiedziałam na ile, bez większych oczekiwań. Wiedziałam tylko, że czas najwyższy po raz pierwszy pojawić się na 18. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. Skoro już wszyscy wrzucają relację i oceny tego jakże ważnego dla książkowych blogerów wydarzenia, to i ja gorsza nie będę, ot co! :)
Logistycznie, organizacyjnie
![]() |
| Przed wejściem do Hali EXPO w sobotni poranek; gdzieś się tu wepchała ręka Agaty z Bałaganu Kontrolowanego |
![]() |
| Hala EXPO od rana zapełniona po brzegi... Kto powiedział, że Polacy nie czytają? |
Dużym plusem organizacyjnym był pokaźnych rozmiarów parking, choć chwilami miałam wątpliwości co do organizacji ruchu w okolicy Galicyjskiej. O ile w sobotę było całkiem nieźle w tym względzie, to w niedzielę zastanawialiśmy się razem z towarzyszącymi mi człowiekami (tj. moim bratem, który ku mojemu zdziwieniu wybrał się ze mną na Targi oraz jego współlokatorem - chłopaki, pozdrawiam ;) ) gdzie jest jakaś logika w organizacji ruchu. Tutaj niestety nie można było powiedzieć "Klaaasa!" (tak, moi towarzysze na bank zrozumieją o co mi chodzi, zeskanowali mi tym mózg to teraz niech mają :D)
W Hali nie zabrakło również standardowych obiektów, takich jak szatnie, ubikacje, kawiarenki i restauracja. O ile z obecności takowych miejsc jestem szczerze zadowolona (w końcu człowiek jeść i pić musi, a z kurtką kilka godzin chodzić nie będzie), to ceny wręcz powalały. Za cenę obiadu kupiłabym książkę w promocji, o ile nie dwie. Serio, koszty niemal jak na Balicach.
Pojawił się także bankomat - miejsce kultu wszystkich tych, którzy pieniędzy nie trzymają w portfelach a na bankowych kontach. Niestety, poległ w starciu z kartami i sytuację ratowały stoiska, gdzie można było zapłacić kartą. Cóż, złośliwość rzeczy martwych, znam ten ból.
Wystawcy, autorzy i inne takie takie...
Jak już wspomniałam, stoisk było od groma - wydawnictwa dziecięce, katolickie, akademickie, niszowe i wielonakładowe, komiksowe, mangowe, e-bookowe, audiobookowe... Generalnie, do wyboru, do koloru. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie - i dobrze, o to właśnie chodzi. Co prawda skutkowało to zmniejszeniem miejsca na przemieszczanie się bez prawdopodobieństwa uszkodzeń ciała, ale w końcu to największa literacka impreza w kraju, czułam się na to psychicznie przygotowana.
Dopisali za to autorzy, których można było podziwiać, cykać sobie zdjęcia, prosić o autografy czy uciąć sobie krótką pogawędkę. Miałam okazję pogadać chwilę z Karoliną Korwin-Piotrowską czy Jackiem Cyganem, który to podpisał mi swoją książkę - jeden z moich nowych, targowych nabytków książkowych, z których jestem niezmiernie dumna.
![]() |
| Autograf od pana Jacka Cygana. Wspaniały człowiek! |
Nie zabrakło również wielu innych spotkań towarzyszących, wymian książek i tym podobnych. Niestety, ze względu na to, iż utknęłam w kawiarence w kolejce po wodę, ominął mnie wykład o wulgaryzmach, na który bardzo chciałam się wybrać jako przedsmak Zjazdu Blogerów... Czy czegoś co miało nim być...
"Zjazd Blogerów"
![]() |
| Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem spotkania. |
W sobotę, z kilkuminutowym opóźnieniem, po godz. 13:00 w sali Wiedeń A, do której trzeba było wchodzić innym wejściem, rozpoczął się Zjazd Blogerów - ku mojemu dużemu niezadowoleniu bez prowadzącego w osobie Grześka Raczka, którego miałam wielką ochotę i nadzieję poznać osobiście. Spotkanie rozpoczął przedstawiciel granice.pl; na początku rozdanie nagród eBuka - żaden z laureatów nie pojawia się po odbiór nagrody,a szkoda, zapewne wielu chciałoby im pogratulować osobiście.
Przy okazji, gratuluję zwycięzcom:
- Najlepszy blog dla dorosłych - Wielki Buk,
- Najlepszy blog dla dzieci / młodzieży - Makulka,
- Nagroda REDnacza - Czytam sobie,
- Nagroda Czytelników - Pisaninka.
Mocno spóźniona, zawiadomiona SMS-em pojawia się Ania z Pisaninki - jeśli ktoś mi kiedyś powie, że blogerzy książkowi nie mają swoich hmm...gwiazd, to na stówę nie uwierzę; Ania została powitana burzą oklasków. Dobrze, że zjawiła się chociaż ona; był to jeden z nielicznych pozytywnych momentów tego spotkania.
Po wielkim wejściu jedynej obecnej laureatki i wręczeniu nagrody, prowadzący znowu znalazł się w małej pułapce. Niezręcznie stwierdził, że mówi z głowy i kończą mu się pomysły, bo nie jest przygotowany do tego, by to spotkanie prowadzić. Cóż, nietrudno było to zauważyć... Apogeum porażka ta osiągnęła, gdy pan z Granic podał pierwszej z brzegu blogerce i polecił, ażeby każdy się przedstawił i powiedział, z jakiego bloga jest. O losie! O ile przy grupie no, powiedzmy, dwunastu osób miałoby to sens, to przecież mając pełną salę poddenerwowanych organizacją tegoż wydarzenia ludzi i jakieś pół godziny czasu przed tabunem ludzi walącym na Wojciecha Cejrowskiego jest to niemalże śmieszne. Pomijam fakt, że sam ten sposób zalatywał podstawówką... No ale cóż.
Spotkanie postanowiły uratować dziewczyny - Agata, Gosia i Monika z Magnolii. Tematy, które poruszyły wywołały niemałą burzę, co wydaje mi się zostało źle zrozumiane przez niektórych. Nie wgłębiam się w szczegóły, wiele osób przede mną już to zrobiło. Dziewczyny również wyjaśniły wszystko na swoich blogach, możecie się z tym zapoznać. Niemniej, podziękować należy im za jedno - ożywiły trochę tę farsę, na jaką pretendowało to spotkanie i problemem były ramy czasowe. Ponadto, pogratulować powinno się im odwagi, że zdobyły się na przejęcie mikrofonu, odezwanie się i próbę uratowania zapewne zmarnowanej przez wszystkich godziny.
Jeszcze jedną sytuacją, która odbiła się szerszym echem wśród obecnych, było zachowanie dwóch pań z wydawnictw - niszowego Clarosucro i wielonakładowego Wydawnictwa Literackiego. Zaczęło się od zachęcenia blogerów do zwrócenia uwagi na mniejsze wydawnictwa przez panią nr 1, później było zwrócenie uwagi, aby zainteresowali się blogerami i wysyłali im egzemplarze recenzenckie przez panią nr 2. Gdyby nie szybka i - choć raz w przeciągu godziny - skuteczna interwencja pana prowadzącego, zapewne skoczyłyby sobie do gardeł.
No cóż, czas spotkania skończył się i mogliśmy dalej ruszać na podbój stoisk - zatrzymała nas jednak pani z radia i razem z dziewczynami udzieliłam wywiadu. Gdybyście mieli dostęp do aplikacji Audio-blog to zapraszam, ponoć tam będzie można nas usłyszeć (choć przyznaję, jeszcze nie sprawdzałam - mój telefon mnie nie kocha i błędnie uważa, że mam za mało pamięci na ściągnięcie owej aplikacji).
Ludzie
![]() |
| Kolanko na krakowskim Kazimierzu. Spotkanie blogerów trwa w najlepsze :) |
Wszystkim Wam dziękuję za to, że uczyniliście mój pobyt w Krakowie i moje pierwsze Targi Książki tak wyjątkowym. No, i mam nadzieję, że zobaczę się z Wami szybko.
Agata - mówiąc, że kiedy przydarzy mi się to raz, wsiąknę na całego... Miałaś rację! Tobie dziękuję w szczególności - za miłe okoliczności poznania, pomoc w logistycznym ogarnianiu Krakowa, zapoznanie mnie z tak wieloma blogerami i pokazanie, jak Targi potrafią być wspaniałe - mam nadzieję, że wybłagam dla Ciebie spaghetti. ;)
![]() |
| Ukradzione od Gosi - od lewej: ja, Gosiarella i Kaś. Oczywiście z różowym targowym balonikiem, jakżeby inaczej :) |
![]() |
| Podkradzione AniRK - z najlepszą blogową ekipą :) |
Zdobycze
Targi Książki nieodłącznie, a zresztą słusznie, kojarzone są z zakupem książek. Nie inaczej było też w moim przypadku. Ze względu jednak na fakt, iż były to moje pierwsze Targi, chciałam powstrzymać nieodpartą chęć kupienia wszystkiego, co wpadnie mi w ręce. Ograniczyłam się do tytułów, które chciałam zdobyć i jestem z nich niezmiernie zadowolona. Do mojej kolekcji dołączyły zatem: "Hobbit, czyli tam i z powrotem" w edycji kolekcjonerskiej (pięknie komponujący się z moim urodzinowym prezentem - jednotomowym wydaniem "Władcy Pierścieni"), "Dom Tęsknot" - najnowsza powieść Piotra Adamczyka (to nic, że "Pożądanie..." czeka w kolejce do przeczytania, po prostu musiałam), "Życie jest piosenką" napisane i podpisane przez Jacka Cygana oraz "Calcio!", której jestem niezmiernie ciekawa.
Ponadto, ze spotkania Blogerów dostałam torbę, targową przypinkę i lizaka - bardzo miły prezent, przyznaję. Zaopatrzyłam się również w zakładki, od wystawców i blogerów - to tylko niektóre z nich. Nie mogłam również nie uwiecznić całego pliku makulatury i ulotek, który zawsze przywożę z Krakowa,i który zawsze - nie wiedzieć czemu - dziwnie mnie cieszy. No ale, nikt nie powiedział, że wszystko ze mną w porządku :)
Przede wszystkim jednak przywiozłam ze sobą wiele wspaniałych wspomnień i nowych znajomości, wspaniały humor i pełno skasowanych biletów z krakowskiego MPK.
I mimo, że w przeciągu trzech dni przejechałam ponad 500 km dla tego wszystkiego, zdecydowanie mogę powiedzieć, że warto było, i już nie mogę się doczekać kolejnych Targów!









Przekaż Agacie by wzięła dla mnie trochę tego osławionego spaghetti.na wynos :)
OdpowiedzUsuńHahaha dobra, powiem bratu, żeby zrobił dwie porcje ;)
UsuńCo to za umawianie się na moje spaghetti?? :D
UsuńAno widzisz, Agata wśród blogerów tak wychwalała Twoje zdolności kulinarne, że teraz każdy chce Twoje spaghetti :P
UsuńO, z pewnością masz rację co do tego, że w Targi się wsiąka. :) Czyli co, do zobaczenia na następnych?
OdpowiedzUsuńI dziękuję, u Ciebie w końcu dowiedziałam się, co to było za niszowe wydawnictwo.
Proszę bardzo; jakimś cudem udało mi się zapamiętać tę nazwę. A co do Targów... Nie wiem jak i na ile, ale będę na pewno :D
Usuń:) wiesz, że się cieszę, z tego, że dzięki Targom mogłam Cię poznać, prawda?
OdpowiedzUsuńOczywiście, że wiem! Też bardzo się cieszę :D
UsuńI to jest najfajniejsze w całych targach, poznawanie nowych ludzi, tak samo zakręconych na punkcie książek i nie tylko jak my:)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie :D Już nie mogę się doczekać następnego spotkania z Wami wszystkimi :)
UsuńWiem, że zazdrość to brzydka cecha, ale... zazdroszczę, że mogłaś tam być! I w ogóle prześliczna jesteś!
OdpowiedzUsuńJejku, dziękuję bardzo. :)
UsuńA zazdrość czasami jest wskazana, zwłaszcza, jeśli chodzi o taką literacką fetę. Sama jeszcze rok temu wzdychałam do zdjęć i relacji, aż w końcu nadszedł ten moment, kiedy walnęłam pięścią w biurko i powiedziałam sobie "Nie ma opcji, tym razem pojadę". Nie żałuję ani przez chwilę :)
Pozdrawiam!
Też się cieszę, że się poznałyśmy. Do oby szybkiego zobaczenia! :)
OdpowiedzUsuń